June 05, 2018

It has been two years already PL|EN

*Scroll down to read in English*

Czwartego czerwca dwa tysiące szesnastego roku rozpoczęłam swoje 'niezależne' życie, wsiadając zupełnie sama do samolotu, którego miejscem docelowym było lotnisko Londyn Stansted. Mijają dokładnie dwa lata, odkąd wszystko zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Planowałam jedynie rok. Od dziecka marzyłam o tym, by wyjechać za granicę, poznać życie w innym kraju, zobaczyć trochę świata. Nie widziałam swojej przyszłości w Polsce. I choć w głowie widniał mi oczywiście zarys tego, jak po skończeniu liceum aplikuję na studia psychologiczne lub filologiczne, gdy tylko znalazłam okazję do wyjazdu, zrobiłam to. Byłam podekscytowana, ale obawiałam się nieco. Największym zadaniem było chyba przekonanie rodziców do swojej decyzji. Pamiętam, że początkowo nie chcieli o tym słyszeć, udało się jednak! W mojej pamięci nadal mam doskonałe wspomnienie dnia wylotu i wcześniejszego. 
Nie jestem w stanie w stu procentach określić, czy to wszystko było decyzją idealną. Nie wiem bowiem, co by się wydarzyło, gdybym w Polsce postanowiła zostać. Czy jestem tutaj szczęśliwa? Owszem. Miewam złe dni. Tęsknota czasami wydaje się być nie do pokonania. Bywają dni, gdy myślę o powrocie. Ba, podjęłam taką próbę dwa razy i...no cóż, nadal tutaj jestem. Gdy myślę totalnie poważnie o tym, jak wyglądałby powrót na stałe, robi mi się przykro. Mam tutaj przecież swoje życie. 
Anglia nie jest raczej miejscem, w którym chciałabym pozostać do końca życia. Otworzyła mi ona jednak trochę ścieżek, rozbudziła miłość do podróżowania, fotografii i nauki wielu języków. To tutaj uczę się samodzielności. To wszystko pokazało mi, że warto marzyć i dążyć do spełnienia swoich marzeń. Muszę przyznać, że ten wyjazd był (jest) dla mnie pełen nowości i pierwszych razów. 
Czasami zawalam, zawodzę siebie i ludzi, którzy tak bardzo o mnie dbają, tak bardzo mi pomagają. Zdaję sobie z tego sprawę i próbuję być lepsza. Pomimo swojego wyjazdu staram się nie niszczyć swojej relacji z rodziną. Rozmawiam z mamą niemalże każdego dnia, pytam o tatę i siostrę. Opowiadam o swoim dniu, mówię o tym, co mnie ucieszyło, zasmuciło lub zezłościło. Pytam o to, czy u nich jest wszystko w porządku. Jestem dorosła, ale czasami nadal czuję się jak dziecko, które jest tutaj nieco zagubione. Cieszę się więc, że wtedy mogę liczyć na rozmowę z najważniejszymi mi osobami. 
Nie raz już pisałam tutaj o tym, jak bardzo się zmieniłam w ciągu pobytu tutaj, dlatego nie zamierzam tego powtarzać. Chcę Wam jednak powiedzieć, że czasami warto podjąć krok, którego się boimy i nie do końca jesteśmy pewni, bo nawet jeśli ostatecznie nie będziemy z tego zadowoleni, to nauczymy się czegoś nowego. 
*Zastanawiając się kilka dni temu nad postami, stwierdziłam, że w końcu czas napisać nieco więcej na temat życia w Anglii. Dlatego mam zaplanowaną już serię artykułów na ten temat. Swoją drogą moja głowa ostatnio jest przepełniona różnymi pomysłami, więc czeka Was tutaj nieco nowości. Doszłam również to jeszcze jednego wniosku - muszę w końcu nauczyć się planować i zarządzać swoim czasem. Jestem w tym totalnie nieogarnięta. Może więc Wy jesteście w stanie mi coś polecić? Jakiś ciekawy planner? Książka? Cokolwiek? 
_______________________
On the fourth of June, twenty sixteen, I started my 'independent' life, getting completely alone to the plane, whose destination was the London Stansted Airport. It has been exactly two years since everything changed by a hundred and eighty degrees. I only planned a year. Since I was a child, I dreamed about going abroad, getting to know life in another country, seeing a bit of the world. I have not seen my future in Poland. And although in my mind I could see the outline of how I would apply for psychological or philological studies after finishing high school, when I found the opportunity to go, I did it. I was excited, but I was afraid a bit. The biggest task was probably to convince parents to my decision. I remember that initially they did not want to hear about it, but at the end..here! I still have a perfect memory of the day of departure and day before.
I am not able to determine one hundred percent whether this was a perfect decision. I do not know what would happen if I decided to stay in Poland. Am I happy here? Yes. I have bad days. Longing sometimes seems to be insurmountable. There are days when I think about coming back. Ba, I've made this attempt twice and ... well, I'm still here. When I think seriously about what a return visit would look like, I feel sorry. I have my life here.
England is not a place where I would like to stay for the rest of my life. However, it opened some paths for me, and imparted the love for traveling, photography and learning many languages. This is where I learn independence. It all showed me that it is worth dreaming and striving to fulfill my dreams. I must admit that this trip was (for me) full of news and first times.
Sometimes I collapse, I fail myself and people who care for me so much, they help me so much. I realize this and try to be better. Despite my departure, I try not to destroy my relationship with my family. I talk to my mother almost every day, I ask about my father and sister. I talk about my day, I talk about what pleased me, saddened or angry. I'm asking if everything is alright with them. I am an adult, but sometimes I still feel like a child who is a bit lost here. I am therefore glad that then I can count on a conversation with the most important people.
More than once I wrote here about how much I have changed during my stay here, which is why I do not intend to repeat it. But I want to tell you that sometimes it is worth taking a step that we are afraid of and we are not completely sure, because even if ultimately we will not be happy with it, we will learn something new.
* Reflecting on the posts a few days ago, I decided that it would be time to write a bit more about living in England. That is why I have already planned a series of articles on this topic. By the way, my head is filled with various ideas lately, so there are some new things waiting for you here. I also have one more conclusion - I must finally learn how to plan and manage my time. I am totally unfinished in this. Maybe you can recommend something to me? An interesting planner? Book? Anything?


32 comments:

  1. Przepiękna sesja i bluzka ;-)

    ReplyDelete
  2. Kurcze bardzo Ci tego zazdroszczę bo wiem, że u mnie to raczej niemożliwe :/ moi rodzice na pewno się nie zgodzą, żebym wyjechała na tak długo i daleko, ale Tobię gratuluję tej decyzji :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wszystko jest możliwe. Ja moich rodziców przekonywałam przez kilka miesięcy. Wyjechałam tutaj jako Au Pair, pokazywałam im więc blogi innych Au Pair, różne artykuły, opowiadałam o tym, jak ja widzę ten wyjazd. Jeśli tego chcesz to warto spróbować! :)

      Delete
  3. Masz fajną szkołę życia...korzystaj z niej garściami:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    ReplyDelete
  4. Wylot z kraju to ciężka bardzo decyzja w młodym wieku. Chodzi tutaj przecież o przeniesienie swojego życia do innego kraju, do obcych ludzi i nieznanego terytorium. Gratuluję odwagi oraz tego, że się nie poddałaś gdy było trudno. Powinnaś częściej pisać o Anglii gdyż mało już która blogerka o tym piszę jak się jej żyje za granicą, a stawia bardziej na tematykę przyziemną którą ma większość z nas osób tworzących swoje małe gniazdko w internecie :)
    Pozdrawiam
    FotoHart Blog ♥

    ReplyDelete
  5. U mnie posty z Uk pojawiają się odkąd tutaj przyjechałam :) Także seria jest bardzo lubiana na blogu, więc myśle że u Ciebie również będzie. W końcu dzięki temu ludzie poznają tradycje i życie w innym kraju ☺ A czym się zajmujesz tutaj w Anglii?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przyjechałam tutaj jako Au Pair. Później studiowałam, ale z przyczyn osobistych musiałam przerwać studia (wracam na nie jednak w październiku), więc na razie pracuję jedynie na pełen etat w restauracji. :)

      Delete
  6. Czasem warto podjąć ryzykowną decyzję :)

    ReplyDelete
  7. Zazdroszczę Ci takiej zmiany, jakbym miała okazje na pewno zrobiłabym to samo!

    ReplyDelete
  8. Bardzo osobisty post :-) Piękne zdjęcia!

    ReplyDelete
  9. Ja zawsze twierdziłam, że wyjadę za granicę ;) Jednak kiedy skończyły się studia i trzeba było decydować o dalszych losach to stchórzyłam :D

    ReplyDelete
  10. Świetnie wyglądasz:D
    Fajnie że podjęłaś sama decyzje i stałaś się samodzielna :D

    Zapraszam :D Odwdzięczam się za obserwacje <3
    grlfashion.blogspot.com

    ReplyDelete
  11. Obserwuję, bo wydajesz się niezwykle interesującą osobą! Uwielbiam takie posty. Zwłaszcza, jesli dotyczą innych państw! Podjęłaś decyzję i wiążące się z nią ryzyko i spójrz, jak cudownie na tym wyszłaś! Trzymam za Ciebie kciuki kochana <3
    Buziaki! x
    http://coachingowe-prdlnie.blogspot.com/

    ReplyDelete
  12. Gratuluję odwagi i dobrej decyzji :)
    Świetna sesja i idealny kolor włosów <3

    ReplyDelete
  13. Zacząłem teraz czytać „4godzinny tydzień pracy” , przeczytałem „Napraw się” . Spróbuj przeczytać te książki te dwie książki 🙂

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję, na pewno po nie sięgnę! <3

      Delete
  14. Gratuluję podjęcia tak odważnej decyzji ja sama szczerze nie wiem czy dałabym radę wyjechać :)

    ReplyDelete
  15. Może i mi kiedyś uda się wyjechać za granicę na dłużej, albo i na stałe :) Polska jest piękna ale życie poza nią też ma wiele plusów. Gratuluję podjęcia decyzji i fantastyczne zdjęcia! :)
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*

    ReplyDelete
  16. Fantastycznie, że zaryzykowałaś i wyjechałaś :) Widać, że wyjazd ten dał Ci wiele i otworzył na nowe :)

    ReplyDelete
  17. Wow, kochana, jestem pod wielkim wrażeniem! <3
    Najważniejsze, że nie żałujesz swojej decyzji i spełniasz marzenia.
    Tylko tak możemy uczynić swoje życie szczęśliwym :)
    Cudowne, inspiracyjne zdjęcia.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    ReplyDelete
  18. Nie żałuj decyzji, korzystaj ile możesz i spełniaj marzenia :)
    życzę powodzenia i trzymam kciuki !<3

    ReplyDelete
  19. Przepiękne zdjęcia ;-)

    ReplyDelete
  20. Śliczne zdjęcia, pięknie wyglądasz :) Na pewno będzie jeszcze lepiej, życzę spełnienia marzeń :) PS. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu :)

    ReplyDelete
  21. Fajnie że si,e odważyłaś
    Znajomi pracują i maja dziecko, ale też chcą później wracać

    ReplyDelete
  22. Czekamy na dalsze posty o Anglii☺

    ReplyDelete
  23. Dobrze widzieć, że jesteś zadowolona ze swojej decyzji! Ja mieszkając w Irlandii również wiele się nauczyłam. Choć wiem, że do Polski wrócę, nigdy nie pożałuję tej decyzji, mimo ogromnej tęsknoty. Dowiedziałam się wielu rzeczy osobie, dorosłam, nauczyłam się zarządzać swoim życiem a przede wszystkim pojęłam, w którym kierunku chcę iść!

    ReplyDelete
  24. Jesteś przepiękna, chyba nigdy nie widziałam piękniejszego koloru włosów, wygląda fenomenalnie <3
    Dodaję Cię do obserwowanych, fajnie by było jakbyś się zrewanżowała :)
    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/06/pani-henryka-i-morderstwo-w-pensjonacie.html

    ReplyDelete
  25. Planer dobra rzecz ja bez niego bym si kompletnie pogubiła

    ReplyDelete
  26. wyjazd za granicę to wspaniała szkoła życia :) ciekawe doświadczenie i pozwala zweryfikować siebie, swoje plany, nastawienie do pewnych spraw...
    Powodzenia! I czekam na wspomnianą serię wpisów o Anglii :)

    ReplyDelete

Dziękuję za każdy komentarz, naprawdę bardzo motywujecie mnie do dalszego pisania !
Nie zapomnij zostawić linka do swojego bloga, bym mogła się odwdzięczyć !
Na pytania odpowiadam przy Twoim komentarzu. ;)