April 25, 2018

Once upon a time I was...PL|EN

*Scroll down to read in English*

Osoby, które znają mnie dłużej niż dwa lata, które znają mnie przez nawet połowę mojego życia, kojarzą mnie jako osobę nieśmiałą, niepewną siebie, która nie potrafi powiedzieć głośno powiedzieć, gdy z czymś się nie zgadza, a będąc w dużej grupie, odzywa się tylko wtedy, gdy musi. Niemalże z każdym moim przyjazdem do Polski, ludzie nie mogą wyjść z podziwu, jak bardzo się zmieniłam. Nie mam pojęcia, czy według nich jest to zmiana na plus czy też raczej negatywna, ale szczerze powiedziawszy, w tym momencie nie bardzo się tym przejmuję, bo sama ze sobą czuję się niemalże fantastycznie. Pisałam już o tym, że to głównie wyjazd do Anglii tak bardzo mnie zmienił. To prawda, jednak ktoś może zapytać, co dokładnie? Wsiadłam do samolotu i nagle poznałam drugą wersję siebie samej?  Och, chciałabym, by to było takie proste. Pamiętam jedno ze swoich pierwszych spotkań ze swoimi pierwszym znajomymi tutaj w Anglii i pamiętam również ostatnie. Żegnając się z nimi przed swoją przeprowadzką, znów usłyszałam, jak bardzo się zmieniłam i tym razem było to powiedziane z podziwem, a mnie zrobiło się niezmiernie miło. 
Nie chcąc obrazić nikogo, przyznać jednak muszę, że zmiana otoczenia zrobiła większość za mnie.  Odsunęłam się od toksycznych ludzi, którzy sprawiali, że moja samoocena ciągle spadała w dół, którzy oceniali każdy mój krok. Poznałam pozytywne osoby, które wspierają mnie na każdym moim kroku, które są w stanie mnie wysłuchać i doradzić, gdy tego potrzebuję, które poinformują mnie, że osobiście mają inne zdanie na jakiś temat, ale nie narzucą mi go.
Wyjazd dla mnie był skokiem na głęboką wodę. Zawsze byłam bardzo blisko ze swoją rodziną i do tej pory rozmawiam z nimi niemalże każdego dnia. Teraz jednak muszę sobie tutaj radzić totalnie sama. Oczywiście, mając zły dzień, mogę zadzwonić do mamy i wypłakać jej się, ale tylko w taki sposób jest ona mi w stanie pomóc. Nie zrobi za mnie nic, nie zmusi mnie do tego, bym wstała z łóżka i wyszła z domu. Mając lat zaledwie dziewiętnaście, wyjechałam zupełnie sama za granicę do kraju, którego w ogóle nie znałam. Dla mnie był to niezwykle wielki krok, szczególnie, że moi rodzice potrafią być nadopiekuńczy i problemem było to, bym została poza domem na noc. Wydaje mi się, że również dla nich było to wielkie wyzwanie. Prawdą jest jednak, że dopiero wtedy poznałam ten prawdziwy świat, zobaczyłam, jak życie naprawdę wygląda i ciesząc się wolnością, zrozumiałam również, jakie obowiązki mi z tym przychodzą i już wtedy wiedziałam, że nie dam sobie z tym wszystkim rady, jeśli będę tak zwaną 'ciepłą kluchą'. Pierwsze wyjście do banku, pierwsza praca..to wszystko było dla mnie ogromną rzeczą, bo kiedyś obawiałam się wyjść sama do sklepu i nie chciałam rozmawiać z kasjerką. 
Patrząc w tył, osobiście jestem z siebie dumna i choć wiem, że do perfekcji jest mi bardzo daleko, wiem, że cechy, jakie ja sama nazywam u siebie zaletami, niektórzy mogą nazwać wadami. Jest bowiem garstka ludzi, którzy pewność siebie linczują. Nauczyłam się jednak, że moje życie zależy ode mnie, że nikt go za mnie nie przeżyje i oceny innych nie powinny aż tak na mnie wpływać. Nie mogę zamykać się w sobie za każdym razem, gdy ktoś powie mi coś nieprzyjemnego, nie mogę zmienić koloru włosów, bo komuś się nie podoba. Wiecie dlaczego? Bo to są rzeczy, które mnie uszczęśliwiają, które mnie cieszą. Dlaczego więc miałabym dostosowywać się do otoczenia, które sprawiałoby, że radość ulatywałaby ze mnie każdego dnia?
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, by każdy z nas zrozumiał, jak wiele jest wart, a wtedy wszystko staje się piękniejsze. Wiem, że to może być niezwykle trudne, bo jak patrzę na siebie z przeszłości, zastanawiam się, jak to jest możliwe? Jasne, nie zawsze jest kolorowo, mam swoje wady, ale nikt nie jest idealny i z tego każdy z nas musi sobie zdawać sprawę.
Ktoś z Was może mnie zapytać, więc co radzisz? Wsiąść w samolot i uciec z tego miejsca, w którym jestem? Zdecydowanie nie! Nie odcinajcie się od bliskich, ważnych dla Was osób, które się o Was martwią, ale spróbujcie ograniczyć znajomość z ludźmi, którzy ciągną Was w dół. Spróbujcie zmienić otoczenie. Zacznijcie spełniać swoje marzenia. Przezwyciężajcie swój strach i zróbcie coś, czego zawsze chcieliście spróbować. Nie czekajcie na odpowiedni czas, zróbcie to teraz. Zacznijcie rozmawiać z ludźmi o tym, jak się czujecie. Znajdźcie w sobie coś, co niezmiernie cenicie i przestańcie porównywać się z innymi osobami. Znajdźcie sobie pasję. Odkrywajcie nowe rzeczy. 
A jeżeli ktoś z Was chciałby zupełnie anonimowo z kimś porozmawiać na ten temat, opowiedzieć o tym, co go boli, ja z chęcią wysłucham i wesprę. Z prawej strony macie mój adres email, nie bójcie się napisać. Obiecać Wam mogę zupełną anonimowość i wsparcie na miarę swoich własnych możliwości. Wierzę w to, że każdy z Was może stać się osobą, którą będzie sam uwielbiał!
__________________________
People who have known me for more than two years, who know me for even half of my life, associate me as a shy, uncertain person who can not say loud when she disagrees with something, and being in a large group, she speaks only when it must. Almost every time I come to Poland, people can not get over how much I've changed. I have no idea if they think it is a change to a plus or rather a negative, but honestly, at the moment I do not really care about it, because I feel almost fantastic with myself. I have already written about the fact that it was mainly a trip to England that changed me so much. That's true, but someone can ask, what exactly? I got on the plane and suddenly I met the second version of myself? Oh, I would like it to be so simple. I remember one of my first meetings here with my first friends here in England and I also remember the last ones. By saying goodbye to them before moving, I heard again how much I had changed and this time it was said with admiration, and I was extremely pleased.
Not wanting to offend anyone, I must admit, however, that the change of environment has done the most for me. I moved away from the toxic people who kept my self-esteem falling, who were assessing my every step. I have met positive people who support me at every step of my life, who are able to listen to me and advise me when I need it, which will inform me that they personally have a different opinion about something, but they will not impose it on me.
The trip for me was a jump into deep water. I have always been very close to my family and so far I have been talking with them almost every day. Now, however, I have to deal with myself completely alone here. Of course, when I have a bad day, I can call my mother and cry, but only in such a way she is able to help me. She will not do anything for me, she will not force me to get out of bed and leave the house. At just nineteen, I went completely alone abroad to a country I did not know at all. For me, it was an extremely big step, especially since my parents can be overprotective and the problem for them was that I would stay away from home for the night. It seems to me that it was also a huge challenge for them. But the truth is that only then did I get to know this real world, I saw how life really looks and enjoys freedom, I also understood what duties come with it and already then I knew that I would not be able to cope with all this if I was called 'warm dumpling'. The first way out to the bank, the first job ... it was all a huge thing for me, because once I was afraid to go to the store alone and did not want to talk to the cashier.
Looking back, I personally am proud of myself and although I know that I am very far away from perfection, I know that the qualities that I call my own advantages, some may call faults. There are a few people who do not like confidence. However, I learned that my life dependeds on me that no one would survive it and that others should not influence me. I can not shut myself up every time someone tells me something unpleasant, I can not change my hair color because someone do not like it. Do you know why? Because these are the things that make me happy, which please me. Why, then, would I have to adapt to the environment that would make joy disappear from me every day?
The most important thing in all of this is that each of us understands how much it is worth, and then everything becomes more beautiful. I know that it can be extremely difficult, because when I look at myself from the past, I wonder how it is possible? Sure, it's not always colorful, I have my faults, but nobody is perfect and every one of us has to be aware of it.
Someone of you may ask me, so what should I do? Take a plane and escape from the place where I am? Definitely not! Do not cut yourself off from relatives who are important to you who are worried about you, but try to reduce your relationship with people who are pulling you down. Try to change the surroundings. Start fulfilling your dreams. Overcome your fear and do something you always wanted to try. Do not wait for the right time, do it now. Start talking to people about how you feel. Find in yourself something that you value extremely much and stop comparing yourself with other people. Find your passion. Discover new things.
And if any of you would like to talk to someone about it anonymously, talk about what hurts him, I will gladly hear and support you. On the right side you have my email address, do not be afraid to write. I can promise you complete anonymity and support according to your own capabilities. I believe that each of you can become a person that he will love himself!
Skirt- New Look, Shoes- BonPrix, Watch-Romwe

27 comments:

  1. Zazwyczaj największą zmianą i jednocześnie sukcesem jest odcięcie się od osób, które naprawdę były dla nas ciężarem, przy których sale czuliśmy się źle i popadaliśmy w depresję. Dobrze, że postanowiłaś to zmienić - i po zdjęciach mogę śmiało powiedzieć że wyszło Ci to na dobre. Promieniejesz, widać szczęście - także oby osoby, które borykają się z podobnymi problemami mogły wzorować się na Twoim przykładzie ♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję bardzo! <3

      I tak zgadzam się z tym, ludzie w naszym otoczeniu mają bardzo duży wpływ na to, jak się czujemy i jeśli nie czujemy się z nimi dobrze, to warto się odciąć.

      Delete
  2. Ślicznie, już prawie letnio!

    ReplyDelete
  3. Rewelacyjny post! Podziwiam, że w tak młodym wieku wyjechałaś do obcego kraju!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    ReplyDelete
  4. Chyba mamy bardzo podobne charaktery ;) Mam wrażenie jakbym czytała własną biografię, z wyjątkiem wyjazdu za granicę (i tego, że wiekowo troszkę się różnimy) ;) Dla mnie ogromnym wyzwaniem było wyjechać 80 km od miejsca zamieszkania, podróży aż poza granice kraju chyba bym nie zniosła :D Choć kiedyś chciałabym się w końcu przełamać ;) Jesteś dla mnie inspiracją ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślę, że jest o wiele więcej takich osób. :) Było to dla Ciebie wyzwaniem, ale je podjęłaś i możesz być z siebie dumna! Wierzę w to, że i marzenie o wyjeździe za granicę uda Ci się spełnić również, wszystko zależy tutaj od Ciebie. Powodzenia <3

      Delete
  5. Ohh I love this post, it reminds me so much to me and to my past.. I understand what you say because I've always been a shy and introvert person, but when I was younger it was more extreme, I didn't want to talk to anyone because I had a huge lack of confidence.. Now I'm still a shy girl but I've changed a bit and now I'm not so afraid of everything. People that knows me from a lot of years notice it, but the ones that know me from not so long ago will still think I'm super shy, I know I'll never be an extrovert person, that wouldn't be me.. But I love to see that I gained confidence and lost some of my fears. And of course, I agree with you that we should stay away from negative people! I also think that travelling is a great way to discover our strengths, when we're in a different environment we realize we're capable of things we weren't aware of.
    Well, I think this comment is gonna be really long so I should stop writing ^^ But I stay in your blog as a new follower, I love it! And your hair is sooo beautiful, I love its colour <3
    xx

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thank you so much! I really do understand, how you felt, I had this time in my life, when I was scared to people as well. You don't need to be extrovert person, but you need to love yourself, feel good with yourself and then everything will be almost perfect.

      Delete
  6. Kupiłam sobie taką samą spódniczkę, tylko w kolorze szarym i mega fajnie mi się nosi :)

    ReplyDelete
  7. Duże znaczenie mają osoby, które nas otaczają. Obyś jak najczęściej trafiała na pozytywnych ludzi :)

    ReplyDelete
  8. Jestem jedną z osób, które są z Ciebie bardzo dumne. I mimo, że z uwagi na mój wiek wydawałoby się, że jest odwrotnie - jednak to ja powinnam brać z Ciebie przykład :)
    Jesteś najlepsza :*

    ReplyDelete
  9. warto pracować nad sobą, nikt za nas nie przeżyje życia. też pamiętam siebie, że bałam się gdzieś zadzwonić, odezwać. czasem nadal tak jest, ale nie zawsze .

    ReplyDelete
  10. Świetne zdjęcia.Momentami przypominasz na nich Angelikę Muchę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję. Dość często słyszę, że jestem do niej podobna. ;)

      Delete
  11. Ja tam widzę, że Ty promieniejesz! Tak trzymaj :)

    ReplyDelete
  12. Świetnie napisane, absolutnie! Nie rozumiem ludzi, którzy pewność siebie uważają za wadę. Jeśli najpierw sami siebie nie docenimy ani nie zawalczymy o siebie, nikt nie zrobi tego za nas. Popieram jak najbardziej, bo sama krok po kroku doszłam do podobnych wniosków, a to wcale nie jest łatwe!

    ReplyDelete
  13. życie jest tylko jedne i od nas zalezy jak bedzie wygladało ;)
    suepr wyglądasz

    ReplyDelete
  14. Z czasem każdy się zmienia, kiedyś również nie byłam zbyt rozmowną osobą, byłam bardzo nieśmiała i zakompleksiona, ale wszystko zmieniło się wraz z założeniem bloga :)
    Pozdrawiam cieplutko myszko :*

    ReplyDelete
  15. odsunięcie się od toksycznych ludzi to krok w dobrą stronę :)
    Sandicious

    ReplyDelete
  16. Ja zauważyłam, że z wiekiem mówię coraz więcej, haha :D

    ReplyDelete
  17. Piękne zdjęcia, wyglądasz prześlicznie :)
    Zapraszam na nowy post :)
    www.stylishmegg.pl/2018/05/jeansowa-kurtka-i-czerwona-spodnica.html

    ReplyDelete
  18. ślicznie wyglądasz! tak kobieco i kwitnąco <3

    ReplyDelete
  19. Świetny post :) Czasem trzeba w życiu coś zmienić, aby było dla nas lepsze. Tobie pomogła zmiana otoczenia. Często inni ludzie nas niszczą, nawet jeśli tego nie zauważamy. Czujemy się źle, przebywając wokół nich. I jedyne co możemy zrobić, to odciąć się od nich i oddzielić tę znajomość grubą linią.
    Z chęcią dołączam do grona obserwatorów :) Pozdrawiam.
    My blog
    Instagram

    ReplyDelete
  20. Bluzka ładnie podkreśla kolor Twoich włosów, ale najbardziej podoba mi się mini!:D

    ReplyDelete
  21. Świetny wpis i fajne zdjęcia

    ReplyDelete

Dziękuję za każdy komentarz, naprawdę bardzo motywujecie mnie do dalszego pisania !
Nie zapomnij zostawić linka do swojego bloga, bym mogła się odwdzięczyć !
Na pytania odpowiadam przy Twoim komentarzu. ;)