March 25, 2018

When someone breaks into your house PL|EN

*Scroll down to read in English*

Wracasz do domu z imprezy około godziny czwartej nad ranem i zamiast kłaść się od razu do łóżka, siadasz przy biurku i włączasz komputer. Wiesz, że i tak nie zaśniesz, bo spałeś do godziny osiemnastej. Twój rytm dnia jest totalnie zaburzony, sen w nocy to twój największy wróg, który staje się przyjacielem za dnia. O godzinie piątej trzydzieści, dostajesz wiadomość z zapytaniem, dlaczego nie śpisz. Kładziesz się do łóżka, przymykasz swoje powieki i próbujesz zasnąć. Z tego błogiego stanu, gdy osiągasz totalny spokój, wyrywa cię tak głośny huk, jakiego jeszcze nigdy nie słyszałeś. Przez chwilę patrzysz przed siebie przestraszony, zastanawiając się, czy właśnie ktoś włamał ci się do domu i zaraz stanie przed tobą z bronią, czy może to twoja współlokatorka wraca z imprezy w takim stanie, że nie jest w stanie nad sobą zapanować i coś rozwala po drodze. Wszystko trwa zaledwie kilka sekund, chociaż później zastanawiasz się nad tym czy oby nie dłużej. W tym stanie przerażenia i niepewności, nie skupiasz się właściwie na tym. W końcu podnosisz się na równe nogi i wychodzisz z sypialni, a w salonie zastaje cię widok rozbitej szyby. Nie patrzysz na nic, wbiegasz na górę, by obudzić jedyną osobę, która jest z tobą w domu, roztrzęsiony jak cholera, bo przecież coś takiego nie zdarza się codziennie. Zaspany domownik patrzy na ciebie początkowo jak na wariata, ale w końcu po kolejnych kilku sekundach zbiegacie na dół, by sprawdzić, co właściwie się stało. Bierzecie w ręce noże, by podczas sprawdzania domu, mieć się w razie potrzeby czym obronić (chociaż właściwie co mógłbyś zrobić z kuchennym nożem w roztrzęsionej dłoni?). Pusto. Wracacie do salonu i rozglądając się dookoła, pomiędzy odłamkami szkła zauważacie cegłę, leżącą na samym środku pokoju. Nadal przerażeni, wracacie na górę i pojawia się pytanie: 'Co dalej, co powinniśmy zrobić?, 'No jak to co? Dzwoń na policję.' Stajesz przy oknie, podczas gdy twój współlokator próbuje dodzwonić się na policję, opowiada przebieg zdarzeń, odpowiada na każde pytanie dyspozytorki, by dowiedzieć się, że zgłoszenie zostało przyjęte, ale właściwie oni niewiele mogą z tym zrobić i nie zamierzają nawet wysyłać nikogo, by sprawdził, czy oby na pewno jest bezpiecznie. Gdy znów schodzicie na dół, by raz jeszcze to wszystko zobaczyć, oboje włączacie aparaty w telefonach, by móc poinformować znajomych w mediach społecznościowych, co się właśnie stało (XXI wiek, prawda?). Ostatecznie możecie mieć z tego pożytek, bo macie dowody, w postaci zdjęć, o które i tak przecież raczej nikt nie zapyta. Przechadzasz się po salonie i zauważasz, że ze stołu zniknęły pieniądze. W tym momencie twój strach zwiększa się jeszcze bardziej, bo rozbita szyba to jedno, a wiadomość, że ktoś na pewno był w miejscu, w którym właśnie stoisz, w pokoju tuż obok twojego, sprawia, że zaczynasz zastanawiać się, co by było gdyby. Na szczęście nic więcej nie zniknęło. Swoją drogą, dom polskich studentów w Anglii zapewne rzadko kiedy jest wyposażony w drogi sprzęt, więc dlaczego wybierać właśnie takie miejsce na włamanie ? Widzisz ten bałagan i wiesz, że musisz posprzątać, ale teraz nie jesteś w stanie się za to zabrać. Oboje wracacie więc do pokoju, zostawiając to wszystko, kładziecie się w łóżku i próbujecie dodzwonić się do właściciela, który ostatecznie nawet nie odbiera telefonu, dlatego przez kolejnych kilka dni zmuszeni jesteście żyć bez szyby w oknie, co nie jest ani trochę zaskakujące, bo przecież ta osoba, zawsze totalnie was ignorowała i urząd już raz musiał interweniować. Leżycie w łóżkach bezczynnie, zastanawiając się, co dalej. Dzwoni komórka i z nadzieją, iż to on odsłuchał wasze wiadomości, patrzycie na ekran telefonu, ale to niestety nie on. Dzwoni policjantka, która raz jeszcze zadaje wszystkie pytania i informuje was, że możecie spodziewać się, iż przyjdzie ktoś, by zebrać odciski palców, nie jest to jednak pewne. Okazuje się więc, że dobrze postąpiliście nie sprzątając wszystkiego jeszcze. Kobieta twierdz jednak, iż spokojnie możecie sprzątnąć kawałki szkła, więc w końcu dwie godziny po całym incydencie postanawiacie się za to zabrać. Gdy kilka godzin później przychodzi mężczyzna, odcisków palców nie ma żadnych i jak się okazuje wieczorem, z salonu nie zniknęło tylko dwadzieścia funtów, ale również kurtka jednej z osób mieszkających tam. Złodzieje byli sprytni, czy zdesperowani? Ostatecznie wszyscy musicie wyprowadzić się i na ten moment zajmujecie miejsca swoim znajomym, próbując znaleźć inne rozwiązania, podczas gdy właściciel nadal nie przyszedł zobaczyć szkód i nawet nie zainteresował się tym, iż wszyscy się wynieśli. Doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, iż problemem będzie odzyskanie swoich pieniędzy z depozytu, ale informujecie studentów danego miasta, by uważać na tego mężczyznę, bo najnormalniej w świecie nie chcecie, by ktoś miał równie dużo problemów z nim co wy. I nagle okazuje się, że nie wy pierwsi mieszkaliście przez kilka miesięcy, nie mając w domu ogrzewania, inni z zepsutymi drzwiami wejściowymi, których nie dało się zamknąć - a wszystkie te mieszkania wynajmowane były od jednej osoby. 
Historia prawdziwa, możecie się domyślać, kogo spotkała. Jak historia się zakończy, tego nie wiemy, jesteśmy jednak nastawieni bojowo na odzyskanie swoich pieniędzy i ostrzeżeniem ludzi przed tą osobą, która wykorzystuje zagubionych studentów. Trzymajcie za nas kciuki, przyda nam się w końcu trochę szczęścia! 
A z tych dobrych wiadomości - to już za kilka dni zawitam do Was z nową stylizacją! 
Na zdjęciach jedna z moich ulubionych uliczek w Leicester !
________________
You come home from the party around four o'clock in the morning and instead of going to bed, you turn on the computer. You know that you will not fall asleep anyway, because you slept until 6pm. Your rhythm of the day is totally disturbed, night's sleep is your biggest enemy who becomes a friend during the day. At five-thirty, you get a message asking why you are not sleeping. You go to bed, close your eyelids and try to sleep. From this blissful state, when you reach total peace, you are snatched by a loud bang that you have never heard before. For a moment you look scared, wondering if someone has broken into your house and will be standing in front of you with a gun, or maybe your flatmate just came back and is so drunk that she can not control herself, and just destroyed something on her way. Everything lasts only a few seconds, though later you are wondering whether or not it took longer. In this state of terror and uncertainty, you do not focus properly on this. In the end, you get up on your feet, leave the bedroom, and in the living room you see the broken window. You do not look at anything, run upstairs to wake up the only person who is with you at home, shaky as hell, because something like that does not happen every day. A sleepy flatmate looks at you at first as if you are crazy, but eventually after another few seconds you go downstairs to see what actually happened. While checking is house is safe, you have got the knives in your hands, so if you need to defend yourself (though what exactly could you do with a kitchen knife in a shaken hand?). Nobody is there. You go back to the living room and looking around, you see a brick lying in the middle of the room between shards of glass. Still frightened, you go back upstairs and the question arises: 'What next, what should we do?' Well, guess? Call the police. ' You stand by the window, while your friend tries to call the police, tells the course of events, answers every dispatcher's question, to find out that the application has been accepted, but actually they can not do anything about it and do not even intend to send anyone to check if it is actually safe. When you go down again to see it all again, you both turn on the camers on the phones to let your friends know on the social media what happened (21st century, right?). Ultimately, you can benefit from it because you have evidence in the form of photos that nobody will ask for anyway. You walk around the living room and notice that money has disappeared from the table. At this point your fear increases even more, because the broken window is one thing, but when you understand that someone was definitely in the place where you are standing, in the room next to yours, makes you start to wonder what would have happened. Fortunately, nothing else has disappeared. By the way, the home of Polish students in England is probably seldom equipped with expensive equipment, so why choose just such a place for burglary? You see this mess and you know you have to clean it up, but now you do not feel like you can not do it. You both go back to the room, leaving all this mess, you lie down in bed and try to reach the owner, who eventually does not even answer the phone, so you have to live without a window pane for the next few days, which is not surprising at all, because this landlord has always totally ignored you and the council has had to intervene once. Lying in bed idly, you wonder what next. The cell phone rings and you have this hope that landlord got your messages, you look at the phone screen, but unfortunately not him. A policewoman calls, who again asks all the questions and informs you that you can expect someone to collect fingerprints, but not for sure. So it turns out that you have done well without cleaning everything else. The woman claims, however, that you can easily clean up pieces of glass, so in the end two hours after the whole incident you decide to clean it. When a man comes in a few hours later, there are no fingerprints, and as it turns out in the evening, only twenty pounds have not disappeared from the living room, but also the jacket of one of those who live there. Thieves were smart or desperate? Ultimately, you all have to move out and at the moment live at your friends' place, trying to find other solutions, while the owner still did not come to see the damage and did not even get interested in the fact that everyone moved out. You are well aware that the problem will be to recover your money from the deposit, but inform the students of the city in order to be careful of this man, because obviously you do not want someone to have as many problems with him as you. And suddenly it turns out that you were not the first to live for a few months, without heating
at home, others with a broken entrance door that could not be closed - and all these houses were rented from one person.
This is a real story and you can guess, who it happened to. We do not know how it ends yet, but we are militarily determined to regain our money and warn people against this person who uses lost students. Keep your fingers crossed for us, we will finally need some luck!
And from these good news - in a few days I will come to you with a new outfit! :)
In the pictures, one of my favourite places in Leicester.

7 comments:

  1. Bardzo przykra historia :/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niestety takie historie się zdarzają, ale życie toczy się dalej, trzeba sobie radzić ze wszystkim. :)

      Delete
  2. Dobrze, że u mnie w małym miasteczku takie rzeczy sie nie dzieją, ale nigdy nie wiadomo co moze sie stac.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiesz jak to jest, każdy słyszy o takich przypadkach, ale nikt nigdy nie myśli, że to spotka jego. Ale nie życzę tego nikomu, więc mam nadzieję, że i Ciebie to nie spotka. :)

      Delete
  3. Czytałam ze wstrzymanym oddechem. Historia ciekawa i idealna do jakies książki, jednak gdy przytrafia się w prawdziwym życiu już tak ciekawie nie jest :(

    http://kinga-wajman.blogspot.com/

    ReplyDelete
  4. Wracaj do domu !!! Czekamy z utęsknieniem :) :) :)

    ReplyDelete
  5. Czytając to aż przeszły po mnie ciarki. Włamanie i kradzież swoją drogą, ale dlaczego policja nie interweniuje?
    Jeśli ktoś jest do czegoś takiego zdolny to pewnie nie będzie to jedyny przypadek. A granica złych wyborów przesuwa się z każdym postępkiem coraz bardziej.

    Życzę powodzenia, trzymajcie się!

    ReplyDelete

Dziękuję za każdy komentarz, naprawdę bardzo motywujecie mnie do dalszego pisania !
Nie zapomnij zostawić linka do swojego bloga, bym mogła się odwdzięczyć !
Na pytania odpowiadam przy Twoim komentarzu. ;)