November 12, 2018

Beige Leather Handbag Rosegal PL|EN

Beige Leather Handbag Rosegal PL|EN
*Scroll down to read in English*
Czy Wam również tak szybko zleciał październik? Ostatnie miesiące tego roku znikają w oka mgnieniu.  Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko cieszyć się każdą chwilą. Pod koniec miesiąca, na szczęście tuż przed moją przeprowadzką do nowego mieszkania, dostarczona została do mnie paczuszka od Rosegal. Po raz kolejny zaskoczona jestem czasem dostawy! Podczas gdy tak wiele osób narzeka na co najmniej kilka tygodni czekania, ja swoją paczkę dostałam po zaledwie pięciu dniach roboczych! Jakże zaskoczona i zadowolona byłam, gdy listonosz zapukał do moich drzwi tuż przed moim wyjściem do pracy. I chociaż nie pozostało mi wiele czasu, to i tak nie mogłam się oprzeć, by otworzyć i spojrzeć na zawartość przesyłki. 
Torebeczka, którą wybrałam, zachwyciła mnie tak samo na żywo, jak i gdy zobaczyłam ją na stronie sklepu. Gdy tylko ją zauważyłam, wrzuciłam ją do koszyka i, na szczęście, nie żałuję. Wszyscy chyba doskonale wiedzą, że torebki to moja kolejna słabość. Typowa kobieta. 
Kolor beżowy pasuje niemalże do każdej kreacji. Tej klasycznej, bardziej eleganckiej czy codziennej. Bardzo podoba mi się złota rączka, która dodaje blasku całości i dzięki której nie jest zbyt nudno. Oczywiście, dołączyć możemy również pasek, jeśli nie jesteśmy fanami noszenia torebek w dłoniach. Pasek jest regulowany, dzięki czemu zadowoli każdą z nas. 
Chociaż nie jest ona zbyt duża, ze spokojem zmieściłam w dwóch przegródkach swój portfel, szczotkę i kalendarz oraz małe, niezbędne rzeczy, takie jak telefon, klucze, pomadka czy krem do rąk. Nie nadaje się więc może ona do szkoły, bowiem nie zmieścimy w nią swoich książek, ale jeżeli na uczelnię chodzicie z jednym zeszytem, to zapewne już tak! 
Jedynym jej minusem jest zapięcie. Nie jest ono tak bezpieczne jak w czerwonej od zaful, którą prezentowałam wam kilka miesięcy temu. Dodatkowo nie jest ono magnetyczne, więc czasami zajmuje mi kilka sekund zamknięcie jej. Nikt jednak nie będzie w stanie wsunąć wam po cichu dłoni do niej, bowiem jest zbyt sztywna, co dla mnie również jest jej zaletą. Nie lubię zbyt elastycznych torebek, w których wszystko się gubi! 
Prawie zapomniałam wspomnieć, iż do torebki dołączone są dwie niebieskie wstążki, których ja jednak nie używam. Być może dlatego, iż jestem zbyt leniwa, by je zawiązać, a być może dlatego, że podoba mi się jej prostota w takiej odsłonie! Jeśli chcecie jednak dodać co nieco, ten wybór byłby dla Was najlepszy! 
Jej cena jest dość przystępna, szczególnie ze względu na jej wykonanie, na które naprawdę narzekać nie można. Znaleźć możecie ją TUTAJ.
A Wy, jakie torebki lubicie najbardziej? Białe, czarne, kolorowe? Duże, małe, na pasku czy bez? Elastyczne i giętkie czy raczej te sztywne?
_________________________
Do you also think October flew by too quickly? The last months of this year are disappearing in two shakes. There is nothing left for us but to enjoy every moment. At the end of the month, fortunately just before my move to a new apartment, a package from Rosegal was delivered to me. Once again I am surprised by the delivery time! While so many people complain about at least a few weeks of waiting, I got my package after only five business days! How surprised and pleased I was when the postman knocked on my door just before I left for work. And although I did not have much time left, I could not resist opening and looking at the contents of the parcel. 
The bag that I chose, delighted me as much live as when I saw it on the store's website. As soon as I noticed it, I threw it in the basket and, thankfully, I do not regret it. Everyone probably knows perfectly well that handbags are my next weakness. A typical woman.
The beige color fits almost any outfit. This classic, more elegant or casual. I really like the the gold holder, which adds splendor to the whole and thanks to which it is not too boring. Of course, we can also attach a belt if we are not fans of carrying bags in our hands. The strap is adjustable, so it will satisfy everyone.
Although it is not too big, I calmly put my wallet, hair brush and calendar in two compartments and small, necessary things such as a phone, keys, lipstick or hand cream. Therefore, it is not suitable for school, because we can not fit into her books, but if you go to the university with one notebook, then it is probably fine!
Its only downside is the clasp. It is not as safe as in the red bag from zaful that I presented to you a few months ago. In addition, it is not magnetic, so sometimes it takes me a few seconds to close it. Nobody, however, will be able to quietly put a hand in it, because it is too stiff, which is also its advantage for me. I do not like too flexible bags in which everything is lost!
I almost forgot to mention that the bag has two blue ribbons, which I do not use. Perhaps because I am too lazy to tie them, and perhaps because I like her simplicity in such an installment! However, if you want to add something, this selection would be the best for you!
Its price is quite affordable, especially because of its performance, which you can not really complain about. You can find it HERE.
And you, what bags do you like the most? White, black, colorful? Big, small, on the belt or not? Elastic or rather stiff?

November 04, 2018

Paris - romantic or dirty? PL|EN

Paris - romantic or dirty? PL|EN
*Scroll down to read in English*

Minął już dokładnie miesiąc od mojego trzydniowego wypadu do Paryża. Post o Paryżu planowałam jeszcze przed wyjazdem, dlaczego więc pojawia się dopiero teraz? Chyba nadal nie wiem, co powinnam powiedzieć o mieście miłości. Mam bowiem w stosunku do niego mieszane uczucia. Nie zrozumcie mnie źle, cała wycieczka podobała mi się bardzo, stolica Francji jest ładnym miastem, ale wydaje się, że powinna zrobić na mnie nieco większe wrażenie. Pamiętam, gdy kilka lat temu miałam okazję zobaczyć Cannes oraz St. Tropez i te dwa miasta pokochałam, natomiast Paryż..być może zbyt duży, być może zbyt brudny, nie mam pojęcia. Po powrocie każdy pytał, co uważam i tak samo jak teraz, zawsze mówiłam: było fajnie, ale nie było to wielkie WOW. Wiecie jak bardzo uwielbiam Irlandię, jadąc tam pokochałam Dublin od pierwszej godziny i chyba takiego podekscytowania zabrakło mi w Paryżu. 
Być może jest to kwestia tego, iż nie zobaczyłam wiele, chociaż całą wycieczkę spędziłam spacerując, a nie w busach czy metrze. Niezmiernie spodobało mi się to, gdy idąc małymi uliczkami, nagle trafiamy na wielki plac, który ma tak wiele przestrzeni. 
W Paryżu pobawiłam się jednak w typową turystkę, głównie ze względu na to, że były to tylko trzy niepełne dni, okazję miałam zobaczyć tylko te główne atrakcje: Wieżę Eiffla, Luwr, Łuk Triumfalny, Pałac Wersalski, Katedrę Notre Dame oraz Plac De La Concorde. Ostatniego dnia bardzo chciałam odwiedzić również Ogrody Luksemburskie, jednak niestety zabrakło już czasu. Zapewne gdybym nie spędziła tak dużo czasu na fotografowaniu wieży Eiffla, udałoby się zawitać i tam. No cóż, następnym razem! 
Przed wyjazdem, jak zawsze, czytałam nieco opinii o tym mieście, szukałam wskazówek, itp. Zszokowana byłam tym, jak wiele osób twierdziło, iż Paryża nie można nazwać już stolicą romantyzmu, a raczej brudu i niebezpieczeństwa. Nie lubię, gdy ludzie zbyt dużo narzekają i nie zauważają piękna otaczającego nas świata. Tym razem jednak mogę się nieco zgodzić. Paryż jest romantycznym miastem. Bądźmy szczerzy, kto nie chciałby pójść na randkę do restauracji przy wieży Eiffla czy na przeciw Notre Dame. Wieczorem fundują one nam przepiękne widoki! Jednak w ciągu dnia zauważyć można sterty śmieci na ulicach, wielu bezdomnych oraz nielegalnych imigrantów, którzy sprzedają pamiątki w najbardziej turystycznych miejscach, a na widok policji uciekają gdzie pieprz rośnie. Widok żołnierzy z karabinami maszerujących głównymi ulicami miasta doprowadzał mnie niemalże do ataków paniki, chociaż powinno być zupełnie odwrotnie. 
Mówi się, że Francuzi są narodem niezwykle niegrzecznym i niemiłym. Statystycznie się to potwierdza. Co najmniej kilka razy dostałam od kogoś z łokcia lub zostałam pchnięta przez przypadek, jednak słowa 'przepraszam' nie usłyszałam. Chociaż muszę przyznać, że kelnerzy w restauracjach odznaczają się świetną obsługą klienta, można z nimi pożartować i porozmawiać. Wbrew temu co czytałam, Francuzi w takich miejscach potrafią i nie mają nic przeciwko mówieniu po angielsku, chociaż udało mi się również powiedzieć kilka słów po francusku to jednak angielski dominował w naszej wycieczce. 
Wiecie co mnie najbardziej urzekło w tym miejscu? Te wszystkie restauracje i kawiarenki, które mają siedzenia na zewnątrz, zazwyczaj od strony ulicy i siedząc tam, możemy obserwować wszystkich dookoła. Wiosną i latem musi tam być cudownie! Wszystkie są do siebie podobne, ale to chyba dodaje im tylko uroku. Ach..no i piwo w McDonaldzie! Wiedziałam, że dostać możemy je w hiszpańskich McDonaldach, ale nie miałam pojęcia o Francji! 
Francuskie jedzenie smakowało mi jak polskie! Nie miałam okazji spróbować żaby czy ślimaka, jednak jedząc kurczaka czy lasagne, czułam się tak, jakbym jadła w domu! 
My mieliśmy okazję zjeść kolację w Le Flore en L'Ile. Restauracja tuż przy katedrze Notre Dame. Byłam tak zachwycona tym miejscem, iż obiecałam sobie, że jeśli kiedykolwiek powrócę do Paryża, to zdecydowanie zaplanuję spędzić co najmniej godzinę właśnie tam. Na lunch zdecydowanie polecam Wam restaurację La Fregate, która jest w połowie drogi pomiędzy Luwrem a wieżą Eiffla! Jeśli już tam będziecie, zdecydowanie spróbujcie ich naleśników! 
Na dwie noce zatrzymaliśmy się w apartamencie wynajętym przez Airbnb. Trafiliśmy na świetnego hosta, który pomagał nam w każdej sytuacji, był chętny podać nam miejsca, które warto zobaczyć i gdzie można dobrze zjeść, a przy naszym odjeździe, rozmawiał z taksówkarzem, bo my zrozumieć zbyt wiele nie mogliśmy. Jeżeli będziecie chcieli namiary na kogoś takiego, dajcie mi znać, z chęcią Wam go przedstawię! :)
Podsumowując, Paryż ma w sobie wiele piękna, ale również negatywnych cech. Zdecydowanie jest wart zobaczenia i ja sama z chęcią wrócę tam o nieco lepszej porze roku (być może wiosną?), by zobaczyć wymarzone Ogrody Luksemburskie i miejsca mniej turystyczne. Pewna jestem jednak jednego, jeśli do Francji mogłabym pojechać jeszcze tylko jeden raz, raczej wybrałabym południe, a nie stolicę.
__________________________
It's been exactly one month since my three-days trip to Paris. I was planning a post about Paris even before leaving, so why it appears only now? I think I still don't know what to say about the city of love. I have mixed feelings about him. Do not get me wrong, I liked the whole trip very much, the capital of France is a nice city, but it seems that it should make a slightly greater impression on me. I remember when a few years ago I had the opportunity to see Cannes and St.Tropez and I loved these two cities, whereas Paris may be too big, maybe too dirty, I have no idea. After I came back, everyone asked what I think and the same as now, I always said: it was fun, but it was not a big WOW. You know how much I love Ireland, I loved Dublin since the first hour and I didn't have this same excitement in Paris.
Perhaps it is a matter of the fact that I did not see much, although I spent the whole trip walking, not in buses or on the subway. I liked it very much when, walking along small streets, we suddenly come across a large square that has so much space.
In Paris, however, I was a typical tourist, mainly due to the fact that these were only three incomplete days, the opportunity to see only the main attractions: Eiffel Tower, Louvre, Arc de Triomphe, Palace Versailles, Cathedral Notre Dame and Place de la Concord . On the last day I really wanted to visit the Luxembourg Gardens, but unfortunately there was no time left. Probably if I had not spent so much time photographing the Eiffel Tower, it would be possible to visit it there. Well, next time!
Before leaving, as always, I read a bit of opinion about this city, I was looking for clues, etc. I was shocked by how many people claimed that Paris could no longer be called the capital of romanticism, but rather dirt and danger. I do not like when people complain too much and do not notice the beauty of the world around us. This time, however, I can agree a bit. Paris is a romantic city. Let's be honest, who would not want to go on a date at the Eiffel Tower restaurant or next to Notre Dame. In the evening, they give us beautiful views! However, during the day you can notice piles of garbage on the streets, many homeless and illegal immigrants who sell souvenirs in the most tourist places, and when they see the police, they run like hell. The sight of soldiers marching with rifles down the main streets of the city led me almost to panic attacks, although it should be quite the opposite.
It is said that the French are an extremely rude and unkind nation. Statistically this is confirmed. I received at least a few times from someone on the elbow or I was pushed by accident, but I did not hear the word 'sorry'. Although I must admit that the waiters in the restaurants are characterized by great customer service, you can joke and talk to them. Despite what I read, the French can and do not mind speaking English, although I managed to say a few words in French, but English dominated our trip.
You know what fascinated me the most in this place? All these restaurants and cafes that have outdoor seating, usually on the street side and sitting there, we can watch everyone around. In spring and summer it must be wonderful! They are all similar, but it probably gives them only charm. Ah..and beer at McDonald's! I knew we could get them in the Spanish McDonalds, but I had no idea about France!
French food tasted like Polish! I did not have the opportunity to try a frog or snail, but eating chicken or lasagne, I felt like I was eating at home!
We had the opportunity to have dinner at Le Flore en L'Ile. Restaurant right by the Notre Dame cathedral. I was so delighted with this place that I promised myself that if I ever came back to Paris, I would definitely plan to spend at least an hour there. For lunch, I definitely recommend you the restaurant La Fregate, which is halfway between the Louvre and the Eiffel Tower! If you're there, definitely try their crepes!
For two nights we stayed in a flat rented by Airbnb. We came across a great host who helped us in every situation, he was eager to give us tips about places to see and where to eat, and also when we left, he talked to a taxi driver, because we could not understand too much. If you want to contact someone like that, let me know, I'll be happy to introduce him to you! :)
In summary, Paris has a lot of beauty, but also negative features. It is definitely worth seeing and I will be happy to come back there a bit better time of the year (maybe in spring?) To see the dream Luxembourg Gardens and less touristy places. I am sure, however, that if I could go to France only once, I would rather choose the south, not the capital.



October 23, 2018

Cherry My Cheri L'Oreal Palette PL|EN

Cherry My Cheri L'Oreal Palette PL|EN
*Scroll down to read in English*

Cześć wszystkim!
Pamiętam, gdy będąc au pair, większość moich kieszonkowych traciłam na kosmetyki. Nie ukrywam, że na punkcie makijażu wariować zaczęłam własnie w tym okresie. Wcześniej, owszem, wiedziałam co nieco, ale mój makijaż ograniczał się do podkładu, pudru i tuszu do rzęs, i nigdy niczego mi nie brakowało. Jedna z moich dość bliskich koleżanek zaraziła mnie jednak swoją pasją. Idąc na studia, musiałam nieco ograniczyć swoje wydatki, więc przystopowałam z nowościami. Gdy jednak w poprzednim tygodniu weszłam do drogerii, a moim oczom ukazała się paletka Cherry My Cheri od L'Oreal, przepadłam. Fakt, iż tej samej nocy zaplanowaną miałam imprezę, wcale nie pomógł i już chwilę później stałam przy kasie i za nią płaciłam. I teraz odpowiem Wam na pytanie, czy była ona warta moich £15.
Zdecydowanie urzekły mnie jej kolory. Żółcie, czerwienie, pomarańcze i brązy to coś, co uwielbiam. A w związku z tym, że moja paleta Maybelline z podobnymi kolorami jest już dość zużytkowana, postanowiłam sobie pozwolić na tą. Szczególnie urzekł mnie kolor burgundisiac i zapewne gdyby nie on, paleta wcale nie zrobiłaby na mnie tak wielkiego wrażenia, bowiem dla mnie pełni on tutaj kluczową rolę. Dobór kolorów jest dla mnie więc dość dobry.
Gdy kilka dni temu obejrzałam parę zagranicznych vlogów z recenzjami tych cieni, byłam zszokowana tak dobrymi opiniami i zaczęłam zastanawiać się, czy być może po prostu sama popełniam jakieś błędy w jej aplikacji? Miałam jednak do czynienia z kilkoma paletami z drogerii i żadna nie zawiodła mnie tak bardzo.
W paletce znajduje się szesnaście cieni: osiem matowych, cztery satynowe oraz cztery błyszczące. Nie posiada ona jednak cielistego mata. co wiem, że dla wielu osób jest dość dużym problemem. Ponadto cienie, które powinny się błyszczeć, po przeniesieniu na oko - giną.
Co swoją drogą wprowadza mnie do kolejnego punktu, jakim jest pigmentacja, która jest tak słaba, iż porównać mogłabym ją do cieni z paletek dla dzieci, którymi bawiłam się, mając kilka lat. Niżej zobaczyć możecie zdjęcia swatchy. By w jakikolwiek sposób pokazać wam kolory, nałożyć musiałam co najmniej trzy warstwy każdego z nich. Nakładałam je palcem, co bardzo mi pomogło. Nakładając cień na pędzelek, zobaczyć możemy jego dość dużą warstwę na włoskach, której jednak nie da się przenieść na powieki.
Gdy jednak w końcu uda nam się co nieco na tych powiekach pozostawić, cienie rozprowadzają się w chmurkę, co traktuję jako pozytyw. W tym momencie sprawdzają się one dość dobrze, ale..na tym powinniśmy poprzestać. Nakładając kolejny cień, ciężko będzie je zblendować, zaczną one zanikać i na pewno nie połączą się ze sobą.
Opakowanie paletki jest dość ładne, plastikowe, więc nie musimy obawiać się, iż się zniszczy. Nie ma ona lusterka ani małego pędzelka w zestawie, co dla mnie jest minusem, bo ja osobiście czasami ich używam.
Podsumowując, paleta zdecydowanie nie jest warta swojej ceny. Z tego co wiem, w Polsce jest ona nowością i w Rossmannie znaleźć możecie ją za 110zł. Za tę cenę zakupić można naprawdę dobrej jakości cienie. Jeżeli robicie makijaże oka tylko jednym cieniem, być może nie zawiodłaby ona Was aż tak bardzo. Trzeba się trochę napracować, by przenieść pigment na powieki, ale gdy już nam się to uda, cienie utrzymują się dość długo, co jest chyba ich największym plusem. Mimo wszystko wydaje mi się, że od marki L'Oreal oczekiwać moglibyśmy nieco więcej i z zakupu zadowolona nie jestem i poleciłabym jej nikomu.
Mieliście okazję ją testować? Jakie są Wasze opinie?
______________________
Hey, hi, hello!
I remember, when I was an au pair, I used to spend most of my pocket money for my make up cosmetics. I do not hide that I started to go crazy about make-up in this period. Earlier, yes, I knew something, but my make-up was limited to foundation, powder and mascara, and I never missed anything. One of my friends, however, infected me with this passion. Going to university, I had to slightly reduce my expenses, so I did slow down with new things. However, when last week I went to Boots and Cherry My Cheri L'Oreal Eyeshadow pallette appeared to my eyes, I lost it. The fact that I had a party on the same night, did not help at all, and a moment later I stood by the cash register and paid for it. And now I'll answer the question if it was worth £ 15.
I was definitely charmed by its colors. Yellows, reds, oranges and browns are something that I love. And because my Maybelline palette with similar colors is already quite used up, I decided to afford this one. I was particularly charmed by the burgundisiac color, and probably if it was not for it, the palette would not make such a great impression on me, because for me it plays a key role here. The choice of colors is therefore quite good for me.
When a few days ago I watched a few vlogs with reviews of these shadows, I was shocked by such good reviews and began to wonder if maybe I'm just making some mistakes in its application? However, I had to deal with several pallets from the drugstores and none failed me so much.
The palette has sixteen shades: eight matte, four satin and four shimmer. However, it does not have a skin-colored mat. What I know is a problem for many people. In addition, shadows that should shine, after moving on eye - dissappear.
Which in turn leads me to the next point, which is pigmentation, which is so bad that I could compare it to the shadows from children's palettes that I played with when I was a few years old. Below you can see swatch photos. In order to show you colors in any way, I had to apply at least three layers of each of them. I put them on my finger, which helped me quite a lot. Applying a shadow to the brush, we can see his fairly large layer on the hairs, which, however, can not be transferred to the eyelids.
However, when we finally manage to leave something on these eyelids, the shadows spread into a cloud, which I consider as positive thing. At the moment, they work well enough, but ... we should stop there. By applying another shadow, it will be difficult to blend them, they will disappear and they will not combine with each other.
The packaging of the product is quite nice, plastic, so we do not have to worry about it being destroyed. It does not have a mirror or a small brush in the set, which for me is a minus, because I personally use them sometimes.
In conclusion, the palette is definitely not worth the price.  For this price you can really buy good quality shades. If you make eye make-up with just one shadow, maybe it would not disappoint you so much. You need to work a little to move the pigment on the eyelids, but when we do it, the shadows last pretty long time, which is probably their biggest plus. After all, I think, we could expect something more from L'Oreal and I'm not happy with the purchase, definitely would not recommend it to anyone.
Have you had the opportunity to try it? What are your opinions?

October 17, 2018

Rosegal Halloween Wishlist PL|EN

Rosegal Halloween Wishlist PL|EN
*Scroll down to read in English*
Hej, hej, hej!
Wiecie, co mnie zaskakuję, gdy wchodzę do centrum handlowego? Choinki, wystawy świąteczne, nowe kolekcje nawiązujące do świąt Bożego Narodzenia i choć ten czas jest moim ulubionym w roku, to przecież mamy połowę października! Czasami mam wrażenie, że takie wczesne obnoszenie się tym wszystkim sprawia, że ta magia świąt gdzieś zanika, a my najnormalniej w świecie czujemy się tym przytłoczeni.
A najzabawniejsze jest to, że przecież przed nami jeszcze halloween! Dzień, który tutaj w Anglii jest obchodzony dość hucznie. Pisałam o tym dwa lata temu w poście 'Halloween in UK'. Wiem, jak wielu w Polsce jest przeciwników tego święta, o czym przekonałam się już nie raz, słysząc, iż jest to święto amerykańskie i nie chcemy tego wprowadzać w naszym kraju. Zdanie wszystkich ludzi szanuję, ale wiecie, że tak naprawdę wywodzi się ono z Europy północnej, a właściwie Irlandii?
Nie jest to jednak najważniejsze. Ja osobiście zarówno dwa lata temu, jak i w poprzednim roku świetnie się bawiłam trzydziestego pierwszego października i z tego co wiem, za dwa tygodnie czeka mnie powtórka, bowiem nawet do pracy przyjść powinnam przebrana. Jeszcze niedawno nie miałam na ten dzień żadnego pomysłu, na szczęście z pomocą przyszedł mi sklep internetowy Rosegal, który w swojej ofercie aktualnie ma wyprzedaż halloween'ową! Niektóre z produktów przecenione są aż do 30%, co daje nam możliwość zaoszczędzenia nawet do $20 na jednej rzeczy.
Przeglądając ich ofertę, zastanawiałam się, czy wolałabym być kobietą nietoperzem czy czarownicą i tym razem wybrałam to drugie, bowiem skoro już mam się przebierać, to chciałabym mieć na sobie jak najwięcej dodatków, a ta opcja daje mi nieco większe pole do popisu
Sukienki uwielbiam, dlatego nie może się obejść bez tego. Rosegal ma ich dość duży wybór w różne wzory, ja wybrałam tę sukienkę (nr. 1) ze względu na jej kolorystykę. Fiolet i czerwień są zdecydowanie moimi kolorami. Dodatkowo sięga ona do kolan, więc nie jest za długa, bowiem za takimi nie przepadam. Dekolt w literkę V pozwala mi na założenie naszyjnika, a raczej chokera, (nr.2) który również znalazłam w tym sklepie internetowym. Wybrać mogłam spośród kolorów: czarnego, czerwonego oraz białego i ostatecznie wybrałam ten drugi. Czarny wydaje się być zbyt nudny, biały natomiast nie pasuje do całości, czerwień będzie więc idealna! Czarna bransoletka z pierścionkiem  (nr.3) może dodać nieco delikatności dłoniom, na czym naprawdę mi zależy. Myślę, że mogłabym jej użyć do innych kreacji, nie tylko na halloween, a to jest zdecydowany plus! Wszystko dopełniać będzie szminka w kolorze ciemnego fioletu (nr4) łącząc się tym samym z kolorem sukienki. Na co dzień stawiam na szminki w kolorze brązu i nude, ale skoro już mam szaleć, to dlaczego nie wybrać czegoś zupełnie innego? W ofercie znaleźć możemy również znaleźć kolor niebieski, złoty oraz różowy, więc każdy wybierze coś dla siebie. Szminka ma formułę kremową, a dodatkowo jest wodoodporna, mam więc nadzieję, że nie zniknie, gdy w klubie będę popijała kolejnego drinka!
Czy Wy w tym roku zamierzacie obchodzić to święto, bawić się na szkolnej dyskotece, w klubie albo brać udział w konkursie na najlepsze przebranie? Jeśli tak, jaki jest Wasz plan na ten wieczór? Wiedźma, zombie, wampirzyca, a być może coś jeszcze innego?! Dzielcie się swoimi pomysłami!
A ode mnie łapcie kod zniżkowy na zakupy w Rosegal: RGNancy ( 12% zniżki do Twojego zamówienia!)
_____________________
Hey, hey, hey!
Do you know what surprises me the most when I enter the shopping center? Christmas trees, Christmas exhibitions, new collections referring to Christmas, and although this time is my favourite time of the year, it's half of October! Sometimes I have the impression that such an early flaunting of all this makes the magic of Christmas disappear, somewhere and we just normally feel overwhelmed.
And the funniest thing is that we still have halloween! A day that is celebrated here in England quite loudly. I wrote about it two years ago in the post 'Halloween in UK'. I know how many opponents of this day are in Poland, which I have seen more than once, hearing that this is an American holiday and we do not want to introduce it in our country. I respect all people's opinions, but did you know that it really comes from northern Europe, especially Ireland?
However, this is not the most important thing. Personally, both two years ago and last year I had a great time on October 31, and from what I know in two weeks I will do exactly this same, because even to work, I should come dressed up. Until recently, I did not have any ideas for this day, fortunately I was helped by the Rosegal online store, which currently has a Rosegal Halloween saleNew product 30% off+ turntable draw coupon, the highest can get $20 off (full minus). Checking their offer, I was wondering if I would prefer to be a female bat or a witch and this time I chose the second one, because now if I  have to dress, I would like to have as many accessories as possible, and this option gives me a bit more possibility to show off
I love dresses, that's why I can't imagine my costume without it. Rosegal has a fairly large selection of then in various designs, I chose this dress (nr.1) because of its colors. Purple and red are definitely my colors. In addition, it reaches the knee, so it is not too long, because I do not like it so much. V-neckline allows me to put on a necklace, or rather a choker (nr.2) which I also found in this online store. I could choose from the following colors: black, red and white and finally I chose the second one. Black seems to be too boring, while white does not fit at all, so the red will be perfect! A black bracelet with a ring (nr.3) can add a bit of gentleness to my hands, which I really care about. I think I could use it for other creations, not only for Halloween, and that is a definite plus! Everything will be complemented by a dark purple lipstick (nr.4), thus combining the color of the dress. Every day I put on lipstick in brown and nude, but if I'm going crazy, why not choose something completely different? In the offer we can also find blue, gold and pink, so everyone will choose something for themselves. Lipstick has a cream formula, and is also waterproof, so I hope it will not disappear when I drink another drink at the club!
Are you going to celebrate Halloween this year, have fun at the school disco, at the club or take part in the best costume contest? If so, what is your plan for this evening? Witch, zombie, vampire or maybe something else ?! Share your ideas with me!
And here you have got a coupon code from me: RGNancy (12% off your purchase!)

August 16, 2018

Lily Lolo Mineral Cosmetics PL|EN

Lily Lolo Mineral Cosmetics PL|EN
*Scroll down to read in English*

Kosmetyki mineralne robią na polskim rynku ostatnio niemałą furorę. Niecałe dwa miesiące temu odebrałam paczkę, w której znajdowały się kosmetyki firmy Lily Lolo, które dostałam w związku ze współpracą z Costasy. Ostatnie kilka tygodni testowałam je i muszę przyznać, że chyba się w nich zakochałam. Zawartość paczuszki była dość bogata. Początkowo nie byłam pewna, jak produkty sprawdzą się na mojej skórze, bowiem wyczytałam kiedyś, iż minerały nie są dla osób ze suchą skórą. Czy moje obawy się potwierdziły? Zaraz się dowiecie. 
Sama marka jest raczej dość dobrą i szanowaną. Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, a dodatkowo chronią przed słońcem, nie zawierają sztucznych barwników ani drażniących substancji chemicznych
________________________
Mineral cosmetics have recently made quite a sensation on the Polish market. Less than two months ago I picked up a package that contained Lily Lolo cosmetics, which I got with cooperation with Costasy store. Last few weeks I was testing them and I must admit that I fell in love with them. The content of the package was quite rich. Initially, I was not sure how the products will work on my skin, because I once read that minerals are not for people with dry skin. Have my fears been confirmed? You'll find out soon.
The brand itself is rather good and respected. Cosmetics are not tested on animals, they also protect from the sun, do not contain artificial colors or irritating chemicals.
Swój makijaż kosmetykami mineralnymi zaczynam od kremu BB, który świetnie nawilża moją skórę. Został mi on polecony przez koordynatorkę, gdy dowiedziała się o tym, iż moja cera ma skłonności do przesuszania. Krem jest w moim przypadku świetną bazą pod podkład, jednakże równie dobrze możemy używać go jako sam podkład, bowiem ma średnie krycie i rozświetla twarz, a dodatkowo dość dobrze wyrównuje koloryt skóry! Dzięki niemu, mój makijaż utrzymuje się o wiele dłużej na twarzy. Problem suchych skórek na nosie wydaje się być niewidoczny przy tym kremie, co cieszy mnie niezmiernie, bo ich nienawidzę. Bardzo dużym plusem jest jego poręczne opakowanie z pompką, dzięki której nie wylewamy zbyt dużej jego ilości i nie marnujemy go. Niestety, ma dość gęstą konsystencję, przez co trudno się rozprowadza, jednak jak wiadomo - dla chcącego nic trudnego. Ma specyficzny zapach, który niektórzy ludzie kochają, dla mnie osobiście jest on jego największym minusem, zdecydowanie nie jestem jego fanką. 
______________________________
I start my make-up with mineral cosmetics from BB cream, which moisturizes my skin. It was recommended to me by the coordinator when she learned that my complexion was prone to drying. In my case, the cream is a great primer, but we may as well use it as the foundation, because it has medium coverage and brightens the face, and also quite well evens out the skin tone! Thanks to it, my make-up stays on the face much longer. The problem of dry skin on the nose seems to be invisible with this cream, which I enjoy immensely because I obviously hate it. A very big plus is its handy packaging with a pump, thanks to which we do not pour too much of it and we do not waste it. Unfortunately, it has a fairly thick consistency, which makes it difficult to spread, but as you know - for those who want nothing is difficult. It has a specific smell that some people love, for me personally it is his biggest downside, I'm definitely not its fan.
O podkładach mineralnych słyszałam bardzo dużo dobrego, jednakże przez długi czas nie mogłam się przekonać do ich sypkiej formy. Nie miałam pojęcia, jak powinno to współgrać z jakimkolwiek innym kosmetykiem. Ostatecznie jestem nim zachwycona, chociaż muszę przyznać, że irytuję się, gdy przy nakładaniu osypuje się on na moje czarne spodnie czy podłogę. Odcień podkładu Lily Lolo, Candy Cane, został również zaproponowany przez koordynatorkę, która przed wysłaniem produktów, poprosiła mnie o dokładny opis mojej skóry, karnacji, itp. Muszę przyznać, że kolor mógłby być nieco jaśniejszy, ale ostatecznie przy dokładnym rozprowadzeniu produktu, świetnie się on wtapia w skórę. Nie ma mowy więc, bym użyła go w pośpiechu, bowiem dla idealnego efektu, muszę poświęcić nieco więcej czasu. Moja skóra jednakże wygląda niezwykle zdrowo i gładko, co zostało zauważone nie tylko przeze mnie. Na szczęście, kosmetyk ten jest bezzapachowy i ma lekką, przylepną formułę oraz dość dobrze kryje. Uwielbiam używać go do pełnego makijażu na wyjścia na imprezy oraz do pracy, gdzie muszę mieć spięte włosy, czego nienawidzę. 
Wraz z kosmetykami dostałam szczegółową instrukcję, jak ich używać. Bardzo mnie to cieszy, bowiem prawdopodobnie nie wpadłabym na to, by pędzlem stemplować swoją skórę, co zalecane jest dla osób ze suchą skórą. Do podkładu dodatkowo dołączony został pędzel Super Kabuki, który świetnie współgra z tym produktem. Jest puszysty i delikatny, a jego włosie nie wypada. Jest dość poręczny, jednak trochę zbyt duży i trudno sobie nim poradzić w okolicach oczu.  
____________________________-
I have heard a lot of good about mineral foundations, but for a long time I could not convience myself to its loose form. I had no idea how it should work with any other cosmetic. Ultimately, I am delighted with it, although I must admit that I am irritated when it falls on my black pants or floor when applying. The shade of the Lily Lolo foundation, Candy Cane, was also offered by the coordinator who, before sending the products, asked me for an exact description of my skin, complexion, etc. I must admit that the color could be a little brighter, but ultimately with the exact distribution of the product, it blends perfectly into the skin. There is no way, therefore, to use it in a hurry, because for the perfect effect, I have to spend a bit more time. My skin, however, looks extremely healthy and smooth, which was noticed not only by me. Fortunately, this cosmetic is odorless and has a light, adhesive formula and is quite concealing. I love to use it for a full make-up for going out to parties and for work, where I have to have my hair tied up, which I hate.
Along with cosmetics, I got detailed instructions on how to use them. I am very happy because I probably would not think about stamping my skin with a brush, which is recommended for people with dry skin. The foundation was also accompanied by the Super Kabuki brush, which perfectly harmonizes with this product. It is fluffy and delicate, and its hair does not fall out. It is quite handy, but a bit too big and it is difficult to handle it around the eyes.
Jeśli jesteście już ze mną długo, wiecie, jak bardzo nie lubię swoich zaróżowionych policzków. Zdecydowanie są one moją największą zmorą. Ludzie uważają je za piękne, słodkie, cudowne, a dla mnie to zupełne przeciwieństwo tego wszystkiego. Wielkim problemem jest dla mnie znalezienie czegoś, co je perfekcyjnie zakryje. Krem CC od Bourjois daje sobie w miarę radę, ale to jednak nie to. Puder od NYXa sprawia, że jestem cała zielona. I wtedy na scenie pojawia się korektor Pistachio od Lily Lolo, który całkowicie ratuje mnie z opresji! Nakładam go zazwyczaj przed korektorem pod oczy i podkładem. W tym momencie jest nieodłącznym punktem mojego makijażu. Rzecz, którą pokochałam całym swoim sercem. Oprócz tego, że moje policzki pozbywają się zaróżowień niemalże w pełni, a ja jestem szczęśliwa, to jego kremowa formuła zapewnia niezwykle łatwą aplikację, korektor nie obciąża ani nie podrażnia skóry, a dodatkowo nie sprawia, że wyglądam jak zielone jabłko. Jest moim ulubieńcem.
_______________________
If you're with me for a long time, you know how much I do not like my rosy cheeks. They are definitely my biggest nightmare. People consider them beautiful, sweet, wonderful, and for me it's the opposite of all this. It's a big problem for me to find something that will cover them perfectly. CC Cream from Bourjois is doing pretty good, but that's not it. Powder from NYX makes me green. And then the concealer Pistachio from Lily Lolo appears on stage, which completely saves me from oppression! I usually put it beforethe concealer under the eyes and foundation. At this point, it is an inseparable point of my make-up. The thing that I loved with all my heart. In addition to the fact that my cheeks get rid of almost fully pink, and I'm happy, its creamy formula provides an extremely easy application, the concealer does not burden or irritate the skin, and in addition does not make me look like a green apple. It is my favorite.
Bronzery uwielbiam. Lubię z nimi przesadzać i eksperymentować. Dlatego nie mogłam sobie odmówić zamówienia bronzera prasowanego Lily Lolo. Gdy pierwszy raz go zobaczyłam, odcień, który wybrałam - Miami Beach - wydał mi się być zbyt ciemny, jednakże po zaaplikowaniu go na twarz okazało się, że jest piękny. Ma cudowny satynowy połysk, nie błyszczy się, ale również nie jest matowy - te dwie rzeczy spotykają się po środku, dzięki czemu efekt jest naturalny, a dodatkowo na moich policzkach nie ma żadnych plam. Jeszcze niedawno stawiałam na te błyszczące i nadal mam ich kilka w swojej szufladzie, jednak teraz odłożyłam je na bok i używam tylko Miami Beach. Nie ma znaczenia, czy robię cały makijaż kosmetykami mineralnymi czy płynnymi, ponieważ współgra świetnie ze wszystkim. Efekt jest długotrwały, a lekko mokra konsystencja, bez żadnych drobinek, ułatwia jego aplikację. Jak dla mnie produkt ten jest również bez wad. 
__________________________________
I love bronzers. I like to overdo and experiment with them. That's why I could not refuse to order a pressed bronzer Lily Lolo. When I first saw him, the shade I chose - Miami Beach - at the beginning it seemed too dark, but then I put on the face and found it beautiful. It has a wonderful satin gloss, it does not shine, but it is also not matte - these two things meet in the middle, thanks to which the effect is natural, and additionally there are no spots on my cheeks. I've only recently put on those shiny ones and I still have some of them in my drawer, but now I put them aside and use only Miami Beach. It does not matter if I make all the makeup with mineral or liquid cosmetics, because it works great with everything. The effect is long-lasting, and the slightly wet consistency, without any particles, makes its application easier. As for me, this product is also free of defects.
Podsumowując: kosmetyki mineralne Lily Lolo zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Jestem pewna, że moje historia z nimi nie zakończy się. Zarówno bronzer, jak i korektor są teraz moimi najlepszymi przyjaciółmi, które są dodatkowo niezwykle wydajne i jestem pewna, że jeszcze będę je miała przy sobie przez kolejnych kilka miesięcy, więc nie muszę się martwić. Podkład zużywa się niezwykle szybko, na pewno więc niedługo zakupię jego kolejną partię. Krem CC zrobił na mnie najmniejsze wrażenie i raczej poszukam jego zamiennika, chociaż nie jest on wcale zły. Lily Lolo skradło moje serce, być może skradnie i wasze. Kosmetyki zakupić możecie na stronie Costasy, w ich sklepie stacjonarnym w Warszawie bądź z oficjalnego sklepu Lily Lolo, jeśli mieszkacie za granicami naszego pięknego kraju. 
A może mieliście okazję już testować te kosmetyki? Jakie są Wasze opinie?
_____________________________
To sum up: Lily Lolo mineral cosmetics made a huge impression on me. I'm sure my story will not end with them. Both bronzer and concealer are now my best friends, which are extraordinarily efficient and I am sure that I will still have them with me for the next few months, so I do not have to worry. The foundation is being used very quickly, so I will soon buy its next batch. The CC cream made the slightest impression on me and I would rather look for its replacement, although it is not so bad. Lily Lolo has stolen my heart, maybe it will steal yours. You can buy cosmetics on the Costasy website, in their stationary store in Warsaw or from the official Lily Lolo store, if you live in UK.
Or maybe you had the opportunity to test these cosmetics already? What are your opinions?

August 07, 2018

21 things to do, when I'm 21 PL|EN

21 things to do, when I'm 21 PL|EN
*Scroll down to read in English*

Piątego sierpnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku w Koninie na świecie pojawiła się mała, pulchna istotka, która miała być początkowo Mateuszem, później Tatianą, a na sam koniec została Patrycją. Z małej, grzecznej dziewczynki, która uwielbiała pokemony, lalki barbie i książki, wyrosłam na rudą, pewną siebie kobietę, która nadal nie wie, co chce robić ze swoim życiem. A przecież dwa dni temu świętowałam swoje dwudzieste pierwsze urodziny! Gdy moja mama była w tym wieku, ja byłam już trzylatką! Moje życie różni się niezmiernie od życia, jakie wiedli moi rodzice, ale niezmiernie cieszę się, że tak bardzo mnie wspierają i kochają bez względu na to, kim jestem. W tym momencie zastanawiam się, jaka będzie moja młodsza siostra za dziesięć lat? 
Planu na swoje życie jeszcze nie mam, ale stwierdziłam, że warto mieć jakieś cele, nawet małe i błahe, do których się dąży, więc stworzyłam swoją listę rzeczy, które chcę zrobić w tym roku. Przedstawię Wam dwadzieścia jeden punktów, resztę zbyt osobistych rzeczy, zostawię dla siebie. 
1. Odwiedzić nowy kraj - wszyscy wiemy, że uwielbiam podróżować! 
2. Zrobić kolejny tatuaż - ponoć są one uzależniające, chyba muszę się z tym zgodzić!
3. Polubić warzywa - lubię jedynie ogórki i rzodkiewkę, wiecie jak uboga jest moja dieta? Miałam już kilka podejść do tego, być może tym razem się uda. 
4. Opublikować jeden ze swoich wierszy - w przyszłości chcę wydać swój własny tomik poezji, nadal jednak piszę jedynie do szuflady. 
5.Wznowić naukę języka włoskiego - moim zdaniem, najpiękniejszy język świata. Podstawy nadal pamiętam, lenistwo jednak bierze nade mną górę. 
6. Zrobić kurs fotografii - zawsze lubiłam fotografię, odkąd jednak miałam z niej zajęcia na studiach, totalnie przepadłam. 
7. Nauczyć się oszczędzać - moje konto po wypłacie zostaje wyczyszczone w ciągu kilku dni, nadal nie wiem, jak sobie z tym radzić.  
8. Nauczyć się systematyczności - kocham swojego bloga, uwielbiam pisać, ale czasami znikam na kilka dni, kolejna rzecz, z którą nie wiem, jak sobie poradzić! 
9. Przestać obgryzać paznokcie - robię to od dziecka, nienawidzę tego! 
10. Odwiedzić Zakopane - nigdy nie miałam okazji zobaczyć tego miejsca, a słyszałam, że jest piękne!
11. Powtórzyć snowboarding - na zimowych wakacjach w tym roku naprawdę polubiłam ten sport!
12. Spróbować pole dance - marzę o tym od kilku lat!
13. Zacząć ćwiczyć jogę - kiedyś byłam o wiele bardziej wysportowana i giętka, a joga dodatkowo pomaga się uspokoić i podobno dodaje motywacji oraz inspiracji.
14. Zobaczyć sztukę baletową na żywo - balet jest piękny, ot co.
15. Przeczytać wszystkie części Harry'ego Pottera - przeczytałam trzy części, a przygody tego czarodzieja kocham, więc czas w końcu do niego wrócić!
16. Nauczyć się lokować włosy - zawsze byłam fanką prostych włosów, aż do teraz!
17. Dotknąć żaby - mój największy strach, mam totalną fobię!
18. Odwiedzić muzeum więzienia Pawiak - interesuję się coraz bardziej historią II wojny światowej, czytam książki, artykuły, oglądam filmy, widziałam Auschwitz, Muzeum Powstania Warszawskiego, czas na Pawiak.
19. Zacząć pisać książkę - kto by nie chciał wydać własnej książki? Pisałam od dziecka, lenistwo mnie pochłonęło i przestałam..
20. Ograniczyć cukier - życzcie mi z tym powodzenia! :D
21. Nauczyć się gotować - za to zabiorę się, gdy polubię warzywa, bo gotowanie samego kurczaka z makaronem na okrągło to niewielki wyczyn.
I co najważniejsze - zrozumieć w końcu, czego chcę od życia! Trzymajcie za mnie kciuki. 
Czy ktoś z Was planuje zrobić jakąś z tych rzeczy u góry? Macie swoje własne listy 'do zrobienia'? 
__________________________
On the fifth of August, nineteen ninety-seven, in Konin, a small, plump creature appeared in the world, who at the beginning were suppose to be Mateusz, then Tatiana, and finally she is Patrycja. From a small, polite girl who loved pokemon, barbie dolls and books, I grew up for a redheaded, confident woman who still does not know what she wants to do with her life. And two days ago I celebrated my twenty-first birthday! When my mother was in this age, I was already three years old! My life is very different from my parents' life, but I am extremely happy that they support me and love me no matter who I am. At this moment, I wonder what my younger sister will be in ten years?
I do not have a plan for my life, but I found it worthwhile to have some goals, even small and trivial ones, which I'm looking for, so I created my list of things that I want to do this year. I'll show you twenty-one points, the rest of personal stuff, I'll leave for myself.
1. Visit a new country - we all know how much I love to travel!
2. Make another tattoo - they are supposedly addictive, I think I have to agree with it!
3. To get to like vegetables- I like only cucumbers and radishes, you know how poor my diet is? I've had a few approaches, maybe this time it will work.
4. Publish one of my poems - in the future I want to publish my own book of poems, but I still write only for myself
5. Start learning Italian again - in my opinion, the most beautiful language in the world. I still remember the basics, but laziness takes over me.
6. Take a photography course - I've always liked photography, but since I've had university classes in it, I totally got into it.
7. Learn to save money - my account after payday is cleared within a few days, I still do not know how to deal with it.
8. Learn to be systematic - I love my blog, I love to write, but sometimes I disappear for a few days, another thing I do not know how to deal with!
9. Stop biting my nails - I have been doing it since my childhood, I hate it!
10. Visit Zakopane - I have never had the opportunity to see this place, and I heard that it is beautiful!
11. Repeat snowboarding - on this winter holiday, I really liked this sport!
12. Try pole dance - I've been dreaming about it for several years!
13. Start yoga - I used to be much more athletic and flexible, and yoga also helps to calm down and apparently adds motivation and inspiration.
14. See ballet show live - ballet is beautiful, that's it.
15. Read all Harry Potter books - I read three parts, and I love this wizards' advetures, so it's time to return to it!
16. Learn to curly my hair - I've always been a fan of straight hair until now!
17. Touch a frog - my biggest fear, I have a total phobia!
18. Visit the Pawiak prison museum - I'm interested more and more in the history of World War II, I read books, articles, watch movies, I saw Auschwitz, Warsaw Uprising Museum, time for Pawiak.
19. Start writing a book - who would not want to publish your own book? I wrote since childhood, laziness has swallowed me and I stopped...
20. Limit sugar - wish me luck with it! : D
21. Learn to cook - I will start it when I like vegetables, because cooking the chicken and noodles over and over again is nothing really.
And most importantly - to finally understand what I want from life! Keep your fingers crossed for me.
Does anyone of you plan to do any of these things at the top? Do you have your own to-do list?
Dress - Urban Outfitters, Shoes - New Look

July 20, 2018

5 things I'm tired of in England PL|EN

5 things I'm tired of in England PL|EN
*Scroll down to read in English*

Mój ostatni wpis dotyczący życia w Anglii wywołał nieco zamieszania i znalazły się osoby, które się ze mną nie zgodziły. Doskonale to rozumiem, bo uważam, że każdy z nas na wszystko patrzy inaczej, odczuwa wszystko inaczej i to, co dla mnie jest zaletą - dla niektórych okazało się być wadą. Nie zapominajmy więc o tym, że każdy z nas ma inne postrzeżenie na świat i uwierzcie mi, że pisząc każdy post na swoim blogu, poznajecie moją subiektywną opinię, a ja pod żadnym pozorem nie próbuję przekonać Was do zmiany Waszego światopoglądu, dlatego równocześnie sama proszę o to samo. Ostatnim razem skupiłam się głównie na tym, co lubię, co mi się podoba (przeczytaj post TUTAJ), a dzisiaj - mam nadzieję, że ku Waszej uciesze, bo to Wy wybraliście temat posta w sondzie na instagramie - opowiem o tym, co mnie denerwuje, irytuje czy po prostu dołuje. Być może tym razem, któreś ze zjawisk dla Was okaże się być zaletą? Dajcie znać w komentarzach, bo uwielbiam z Wami dyskutować! Nie przeciągając, przejdę do punktu pierwszego, czyli:

PAPIEROSY

Jestem osobą, która na co dzień nie pali. Obracam się w towarzystwie palaczy, owszem, jednak wychodząc na imprezę spodziewam się tego, że będę stała w gronie ludzi, którzy wezmą bucha czy dwa. Nienawidzę jednak, gdy idę ulicą i co kilka minut w moją twarz uderza dym! W Polsce w wielu miejscach jest zakaz palenia papierosów, a idąc główną ulicą nie widzę, by co druga osoba paliła, trując przy tym wszystkich dookoła. Tutaj niestety jest to zupełnie normalne i, co więcej, ludzie palą nie tylko wyroby tytoniowe, ale również marihuanę, która chociaż jest nielegalna, to prawo nie jest aż tak bardzo restrykcyjne. Mieszkam w miasteczku raczej studenckim i nie ma opcji, bym wychodząc z domu, nie poczuła zapachu zioła. To jednak nie przeszkadza mi aż tak bardzo, irytuję się, gdy idę do pracy, a dwa metry przede mną mężczyzna pali sobie jak gdyby nigdy nic i przechodząc przez ulicę, wiatr cały dym znosi na mnie. Idę zatłoczoną alejką, a obok mnie roi się od grupek ludzi, którzy palą papierosy, wydmuchując dym w każdą stronę świata i wtedy nawet uciec od niego nie można. Jest to coś, co zauważyłam nie tylko ja, ale również moi rodzice, gdy rok temu odwiedzili mnie tutaj. 

CENY OWOCÓW I WARZYW

Ogólnie uważam, że Anglia nie jest drogim krajem dla osoby, która tutaj żyje zupełnie sama. Pracując tutaj, opłacając rachunki i odkładając pieniądze na jedzenie, nadal pozwolić sobie mogę na wyjście do restauracji raz w tygodniu czy na imprezę ze znajomymi, a dodatkowo mogę kupić sobie nowy ciuch. Gdy jednak idę do supermarketu i myślę o tym, jak bardzo mam ochotę na arbuza, czereśnie, truskawki, winogrona czy jabłka, chcę czasami zacząć płakać. Warzyw zazwyczaj nie jem, więc zakup ogórka czy rzodkiewki, bo to jedyne, co lubię, nie robi na mnie aż takiego wrażenia, jednak 300 gram czereśni za 4£ już mnie boli, bo za tę cenę miałabym trzy mleka i dwa bochenki chleba. I tutaj przechodzimy dalej:

CHLEB!

Rozumiem już, dlaczego mówimy, że polski chleb jest najsmaczniejszy. Być może dlatego, iż w Anglii spotykamy się głównie z chlebem tostowym, którego osobiście, ja mam już dość. Chleb tostowy jest wszędzie i co więcej, gdy mówię głośno, że chciałabym w końcu zjeść chleb inny niż tostowy, słyszę pytanie: jaki to jest inny chleb? O czym ty mówisz? I wtedy mam ochotę uderzyć się dłonią w czoło, robiąc tzw. facepalm. Oni uwielbiają chleb tostowy i niektórzy naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego, że istnieje wypiekany, a inni - po prostu go nie lubią. Nie jest on tak popularny, więc nie ma go też dużo, idąc około dwunastej do Tesco, jedyne co zastaję na półkach jest - zgadnijcie - chleb tostowy! Dobrze, że przynajmniej można wybrać pomiędzy białym, a wieloziarnistym. 

PAJĄKI

Pamiętam, ze mieszkając w Polsce, bałam się tych małych patyczaków. Teraz nie wiem, jak to możliwe, bać się takiego małego, ledwo widocznego organizmu. Wyobraźcie sobie zobaczyć pająka wielkości waszej dłoni. Przesadzam? Niektórzy tak twierdzą, ale zdjęć wam nie pokażę, bo gdy je widzę, to uciekam. Kątniki olbrzymie, czasami nazywane 'fałszywymi czarnymi wdowami' - to chyba mówi samo za siebie - mogą osiągać do 18 milimetrów wielkości i wiem, że jest to niewiele, jednak jest to wielkość tylko ich korpusu, wraz z odnóżami natomiast mogą mogą mieć nawet ponad 15 centymetrów. I gdyby one chociaż siedziały w miejscu, żeby można było je złapać w plastikowe pudełko czy po prostu pozbyć się ich odkurzaczem, to nie, nazwałabym je wręcz zawodowymi biegaczami, bo są niezwykle szybkie i w ciągu kilku sekund jesteś w stanie stracić go z oczu. Są niejadowite, to plus, ale w przypadku tak bojaźliwej osoby, jaką jestem ja, zobaczyć takiego potwora na ścianie czy w pościeli, to nadal jest wielki problem. 

POGODA

Domyślam się, że to nie jest dla Was żadne zaskoczenie. Pomimo tego, że lato w tym roku jest naprawdę ciepłe, a ja uważam, że ciągły angielski deszcz jest mitem, to nadal utwierdzam się w przekonaniu, że pogoda może być tutaj niezwykle depresyjna. Często jest pochmurno i wieje, i tak naprawdę niektórzy uwielbiają ten klimat, moi współlokatorzy, którzy są Anglikami, nienawidzą tego lata, które mamy teraz i powinno to być totalnie zrozumiałe, ale ja załamuję ręce, gdy słyszę, że proszą o spadek temperatury i deszcz. W przyszłości zdecydowanie zamieszkam w ciepłych krajach, bo nie ma dla mnie nic lepszego niż ciepłe słoneczko, które daje mi ochoty do życia, a ta szarość za oknem sprawia, że mam ochotę jedynie zostać w łóżku i nie robić nic. Muszę jednak przyznać, że deszcz nie jest już dla mnie żadnym problemem, ba, po dwóch latach tutaj - nadal nie kupiłam parasolki i żyje mi się bez niej świetnie!
________________________
My last post about life in England caused a bit of confusion and there were people who disagreed with me. I understand it perfectly because I think that everyone looks at everything differently, feels everything differently and what is an advantage for me - for some it turned out to be a disadvantage. So let's not forget that each of us has a different perception of the world and believe me that by writing every post on my blog, you get to know my subjective opinion, and under no circumstances I try to convince you to change your worldview, so at the same time I am asking you about the same. The last time I focused mainly on what I like (read the post HERE), and today - I hope that to your delight, because you chose the topic of this post, by voting on my instagram - I will tell you about what annoys me, irritates or just makes me sad. Perhaps this time, any of the occurencefor will turn out to be an advantage for you? Let me know in the comments, because I love to discuss with you! Without dragging, I will go to the first point, which is:

CIGARETTES

I am a person who does not smoke. Obviously, some of my friends smoke, yes, but when I go to a party, I expect that I will be in the group of people who will take a blow or two. I hate it when I walk down the street and smoke strikes me in the face every few minutes! In Poland, in many places it is forbidden to smoke cigarettes, and when walking down the main street, I do not see that every second person smokes, poisoning everyone around. Here, unfortunately, this is completely normal and, moreover, people smoke not only tobacco products, but also marijuana, which is illegal although the law is not so restrictive. I live in a rather student town, and there is no way I will not smell weed when leaving home. This, however, does not bother me so much, I am irritated when I go to work, and two meters in front of me, the man smokes as if nothing and going through the street, the wind all the smoke endures on me. I'm going through a crowded street, and next to me, there are swarms of people who smoke cigarettes, blowing smoke in every direction of the world, and then you can not even run from it. This is something, not only I noticed, but also my parents, when they visited me here a year ago.

PRICES OF FRUITS AND VEGETABLES

In general, I think that England is not an expensive country for person, who lives here completely alone. Working here, paying my bills and planning food shopping, I still can go out to the restaurant once a week or for a party with friends, and in addition I can buy a new piece of clothing. However, when I go to the supermarket and think about how much I want a watermelon, cherries, strawberries, grapes or apples, I feel like crying. I usually do not eat vegetables, them, so buying a cucumber or radish, because it's the only thing I like, does not make such an impression on me, but 300 grams of cherries for 4£ already hurts me, because at this price I would have three milks and two loaves of bread. And here we go further:

BREAD!

I already understand why we say that Polish bread is the tastiest. Perhaps because in England we mostly eat toasted bread, which personally, I have had enough. Toasted bread is everywhere, and what's more, when I say loudly that I would like to finally eat bread other than toast, I hear the question: what is the other bread? What are you talking about? And then I want to hit my forehead with my hand, doing so called: 'facepalm'. They love toast bread and some people really do not realize that there is another, baked, and others - they just do not like it. It is not so popular, so it is not much, going about twelve o'clock to Tesco, the only thing I find on the shelves is - guess - toasted bread! Well, at least I can choose between white and multigrain.

SPIDERS

I remember that when I lived in Poland, I was afraid of these little stick insects. Now I do not know how it is possible to be afraid of such a small, barely visible organism. Imagine seeing a spider the size of your hand. I'm exaggerating? Some say so, but I will not show you photos because when I see them, I just run away. Giant enemies, sometimes called 'false black widows' - it probably speaks for itself - can reach up to 18mm in size and I know that it is not much, however, it is only the size of their body, but with the legs they can be even more than 15 centimeters. And if they were sitting in a place so that they could be caught in a plastic box or so you could just get rid of them with a vacuum cleaner, but no, I would call them professional runners because they are extremely fast and in a few seconds you can lose sight of it. They are non-poisonous, that's a plus, but in the case of such a fearful person as I am, see one of this monsters on the wall or in bed, it is still a big problem.

WEATHER

I guess it is not a surprise for you. Despite the fact that the summer this year is really warm, and I think that continuous English rain is a myth, I'm still convinced that the weather here can be extremely depressive. It is often cloudy and windy, and some people really love this atmosphere, my housemates, who are English, hate this summer, which we have now and it should be totally understandable, but I wring my hands when I hear that they are asking for a drop in temperature and rain. In the future, I will definitely live in warm countries, because there is nothing better for me than warm sunshine, which gives me will to live, and this grayness behind the window makes me want only to stay in bed and do nothing. But I must admit that the rain is no longer a problem for me, after all, I'm two years here and I still have not bought an umbrella and I'm alright without it!