November 23, 2018

What is new in my cosmetics box? PL|EN

What is new in my cosmetics box? PL|EN
*Scroll down to read in English*

Cześć wszystkim! 
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną dawką moich nowości kosmetycznych! Fakt, że nie mieszkam w naszym pięknym kraju, nigdy nie oznaczał dla mnie, iż nie biorę udziału w promocjach organizowanych przez polskie drogerie czy, że nie kupuję w polskich sklepach. Dzięki mojej kochanej mamie, która szczególnie mi w tym pomaga. I oczywiście, większość z tych produktów mogłabym zakupić tutaj w normalnej cenie, to jednak na rossmanowej promocji zawsze sięgam po rzeczy, których jeszcze nie używałam i nie jestem ich pewna. W tym sezonie były to zakupy totalnie w ciemno i muszę przyznać, że w większości kierowałam się opiniami osób z youtube'a (głównie RedLipstickMonster). Zajęło mi kilka tygodni zdecydowanie, czy zadowolona jestem ze swoich wyborów.  
___________________________
Hi everyone!
Today I come to you with the next dose of my cosmetic novelties! The fact that I do not live in our beautiful country has never meant for me that I do not take part in promotions organized by Polish drugstores or that I do not buy in Polish stores. Thanks to my beloved mother, who helps me in this especially. And of course, most of these products I could buy here at a normal price, but on rossman (Polish drugstore, which once in few months sells products 55% off) promotion I always reach for things that I have not used yet and I'm not sure if I will like them. This season, it was like buying a pig in a poke and I have to admit that I was mostly guided by the opinions of people from youtube (mainly RedLipstickMonster). It took me few weeks to decide, if I am happy with my choices.
Bielenda Pink Make Up Primer 5,45£||29,99zł
Ten produkt na mojej liście 'do kupienia' spędził co najmniej rok, aż w końcu udało mi się go zdobyć. Według producenta jest to baza nawilżająca, która również wyrównuje koloryt skóry. Osobiście muszę przyznać, że radzi sobie ona idealnie z moim suchym typem skóry, bardzo nawilża i dodatkowo przedłuża trwałość makijażu. W moim przypadku delikatnie wyrównuje koloryt skóry, nie jest to wielki efekt wow, jednak mi wystarcza w zupełności. Baza zdecydowanie rozświetla moją twarz i dodaje jej nieco świeżości, jednocześnie ukrywając oznaki zmęczenia. Dużym plusem jest zdecydowanie jej żelowa forma, dzięki której świetnie się rozprowadza. U mnie produkt sprawdził się naprawdę dobrze, chociaż faktycznie może nie spełnić oczekiwań osób, które marzą o idealnie wyrównanym kolorycie skóry. Ja zdecydowanie sięgnę po ten kosmetyk ponownie! 
________________________
This product was on my list 'to buy' for at least a year, and finally I managed to get it. According to the manufacturer, it is a moisturizing base that also evens skin tone. Personally, I have to admit that it copes perfectly with my dry skin type, moisturizes and extends the durability of makeup. In my case it gently evens skin tone, although it is not a great wow effect, but it is enough for me completely. The base brightens my face and adds a bit of freshness, while hiding signs of fatigue. A big plus is definitely its gel form, thanks to which it spreads great. In my case, the product worked really well, although it may actually not meet the expectations of people who dream of a perfectly even skin tone. I will definitely reach for this cosmetic again!
Bourjois Healthy Mix BB Cream 6,99£||55,99zł
Jeśli chodzi o kosmetyki do twarzy to zdecydowanie polubiłam się z marką Bourjois, gdy wypróbowałam ich krem CC. Tym razem sięgnęłam po krem BB, który wygrywa ze swoim poprzednikiem. Nie wiem, czy to ze względu na to, iż zazwyczaj łączę go z bazą Bielendy, lecz równie dobrze nawilża moją skórę. Nie podkreśla suchych skórek i utrzymuje się na mojej twarzy przez niemalże cały dzień. Również niweluje oznaki zmęczenia. Rozświetla on nieco twarz. Numerek 01, który ja mam, idealnie dopasowuje się do koloru mojej jasnej skóry, a dodatkowo świetnie współgra z każdym bronzerem. Nie zakrywa on dużych niedoskonałości, ja jednak do tej pory nie miałam zbyt dużych problemów ze skórą, więc dla mnie nie ma to dużego znaczenia. Dodatkowo nie zapycha porów ani nie ma efektu maski. Moim skromnym zdaniem, idealny! 
____________________
When it comes to face cosmetics, I definitely liked the Bourjois brand when I tried their CC cream. This time I reached for BB cream, which wins with its predecessor. I do not know if it's because I usually connect it to the base of Bielenda, but it also moisturizes my skin. It does not stress my dry skin and stays on my face for almost a whole day. It also eliminates signs of fatigue. It brightens the face a little. Number 01, which I have, perfectly adapts to the color of my light skin, and also perfectly matches every bronzer. It does not cover large imperfections, but so far I have not had too much skin problems, so it does not really matter to me. In addition, it does not clog pores or doesn't give mask effect. In my humble opinion, perfect!

Wibo Eyebrow Pencil 3,89£|12,99zł
Brwi są dość ważnym elementem naszego makijażu, a ja...no cóż, nie jestem najlepsza w ich wypełnianiu. Od bardzo długiego czasu szukam produktu, który w pełni mnie zadowoli pomimo braku jakichkolwiek umiejętności. Ten jest jednym z najlepszych, jakie do tej pory miałam, jednakże nadal brakuje mu tego czegoś. Daje dość ładny efekt, jeśli mam czas na bawienie się makijażem. Kształt kredki jest na plus, kolor również, jednakże jest ona zdecydowanie zbyt gruba. Daje ona dość mocny efekt i jest twarda, w moim przypadku nie rozmazuje się. Niestety kruszy się i łamie (och, jakże przykro mi było, gdy po dwóch dniach się połamała!). Bardzo cieszy mnie fakt, iż nie trzeba jej temperować oraz, że posiada spiralkę. Myślę, że nadal będę szukać idealnego dla mnie produktu, chociaż na ten moment ta kredka zdecydowanie wygrywa z tą od firmy L'Oreal!
_________________________
Eyebrows are quite an important part of our make-up, and I ... well, I'm not the best at filling them. For a very long time I have been looking for a product that will fully satisfy me despite the lack of any skills. This one is one of the best I've ever had, but it still lacks something. It gives a pretty nice effect if I have time to play with makeup. The shape of the crayon is a plus, the color also, however, it is definitely too thick. It gives quite a strong effect and is quite tough, in my case it does not smudge. Unfortunately, it crumbles and breaks (oh, how sorry I was when it broke after two days!). I am very happy that I do not have to temper it and that it has a spiral. I think I will continue to look for a product that is perfect for me, although at the moment this pencil definitely wins with the one from L'Oreal!
Eveline Burn Eyeshadow Palette 14,99£||48,99zł
Rzecz, której najbardziej nie mogłam się doczekać. Po rozczarowaniu paletą Cherry My Cheri od L'Oreal (przeczytaj recenzję tutaj), liczyłam na to, iż ta pocieszy moje złamane serduszko i, tak, miałam rację. Kolory zachwyciły mnie, jak tylko zobaczyłam ją po raz pierwszy i wiedziałam, że muszę zdobyć ją jak najszybciej, jest przecież idealna na jesień! Zakupu nie żałuję ani trochę. W palecie znajdują się cztery metaliczne cienie do aplikacji na sucho lub na mokro, jeden satynowy i siedem matowych. Nie ukrywam, że jestem totalnie zakochana i jedynym minusem tej palety jest jej opakowanie, które się rysuje, ale przecież nie to jest tutaj najważniejsze. Ze względu na świetny pigment, są wydajne i dodatkowo naprawdę bardzo dobrze się je blenduje. Utrzymują się na powiece przez długi czas. W opakowaniu znaleźć możemy również pędzelek, który u mnie idealnie zdaje się do malowania dolnej powieki bądź wewnętrznego kącika oka. Cienie niestety delikatnie się osypują, nie zniechęca mnie to jednak do nich ani trochę i na pewno sięgnę po ich drugą wersję ROSE. Jest to zdecydowanie mój ulubieniec, jeśli chodzi o te zakupy! Polecam z całego serca. 
_______________________
The thing I could not wait for the most. After disappointment with the Cherry My Cheri palette from L'Oreal (read the review here), I was hoping that this would console my broken heart and yes, I was right. The colors delighted me as soon as I saw it for the first time and I knew that I must get it as soon as possible, it is perfect for autumn! I do not regret buying it. The palette has four metallic shadows for dry or wet applications, one satin and seven matt. I do not hide that I am totally in love and the only downside of this palette is its packaging, which is easy to scratch, but it is not the most important thing here. Because of the great pigment, they are efficient and additionally they really blend very well. They stay on my eyelid for a really long time. We can also find a brush in the packaging, which seems ideal for painting the lower eyelid or the inner corner of the eye. Unfortunately, shadows are falling off gently, but I am not discouraged by that, and I will definitely reach for their second version of ROSE. This is definitely my favorite when it comes to these purchases! I recommend with all my heart.

Bourjois Twist Up The Volume Mascara 7,99£||57,99zł
Po zachwycie cieniami, liczyłam na to, iż moja nowa maskara idealnie podkreśli moje oczy, ale zawód odniosłam niesamowity, co jest niezwykle zaskakujące, bowiem miała ona naprawdę dużo świetnych opinii. Jest to pogrubiająco-wydłużający tusz do rzęs, którego szczoteczkę możemy same regulować, co wydaje się być super pomysłem. Być może produkt ten nie polubił się tylko z moimi rzęsami, ale zdecydowanie nie zamierzam po niego wracać. Owszem, pogrubia on i nieco wydłuża moje rzęsy, ale jednocześnie bardzo je skleja i po pewnym czasie kruszy się. Dodatkowo nie podkręca on włosków oraz odbija się na powiekach, co zdecydowanie psuje nasz makijaż. Muszę przyznać, że Lovely Curling Pump Up oraz Miss Hippie L'Oreal wygrywają w tym przypadku. Ze względu na cenę, naprawdę można spodziewać się wiele dobrego, niestety w tym przypadku Burjois mnie na kolana nie powaliło. Jestem na nie. 
_________________________
After eye shadows, I was hoping that my new mascara would perfectly highlight my eyes, but I was so badly dissappointed, which is extremely surprising, because it had a lot of great opinions. It is a thickening and lengthening mascara, the brush of which we can regulate ourselves, which seems to be a great idea. Perhaps this product did not like only my eyelashes, but I definitely do not want to come back for it. Yes, it thickens and slightly lengthens my eyelashes, but at the same time it sticks them together and after a while it crumbles. In addition, it does not turn the hairs up and bounce on the eyelids, which definitely spoils our make-up. I must admit that Lovely Curling Pump Up and Miss Hippie L'Oreal win in this case. Because of the price, you can really expect a lot of good, unfortunately in this case Burjois did not knock me down. It's huge NO from me. 
Eveline Pearls Full HD Face Powder 13,40£||41,99zł
W przypadku tego pudru, wystąpiło nieporozumienie, bowiem zależało mi na pudrze brązującym, a zamiast tego dostałam ten wyrównujący koloryt. Nie byłam jednak zawiedziona, bo ten mógł mi się również przydać, chociaż od kilku lat jestem wierna Stay Matte od firmy Rimmel. Puder niestety również się nie sprawdził. Bez względu na to, czy nakładam go na sucho, czy na mokro, gąbeczką czy pędzelkiem, nie widzę na twarzy żadnego efektu prócz delikatnego rozświetlenia. Ostatecznie więc używam go czasami jako rozświetlacz. Na internecie znaleźć możemy dość dużo pozytywnych opinii, których ja niestety sama nie mogę podać dalej. Tak naprawdę niewiele mogę powiedzieć o tym produkcie ze względu na brak efektów. Raczej do niego nie wrócę i nie wiem, czy skuszę się na zakup tej drugiej wersji. 
_______________
In the case of this powder, there was a misunderstanding, because I cared about the bronzing powder, and instead I got this smoothing color. However, I was not disappointed, because this one could also be useful, although for several years I have been faithful to Stay Matte from Rimmel. Powder, unfortunately, also did not work. Regardless of whether I put it dry or wet, with a sponge or brush, I do not see any effect on my face other than a gentle illumination. Ultimately, I use it sometimes as a highlighter. On the internet we can find quite a lot of positive opinions, which unfortunately I can not pass further. I can not really say much about this product due to the lack of effects. Rather, I will not go back to it and I do not know if I'm going to buy the second version.
Eveline Oh My Lips Matt Lipstick 7,89£||17,59zł
Dla mnie absolutny hit. W skład zestawu wchodzi zarówno pomadka, jak i konturówka, tej drugiej jednak nie miałam okazji jeszcze używać. Choć jest ona w płynnej wersji, to kilkanaście sekund po nałożeniu zasycha na ustach i daje piękny, matowy efekt, który uwielbiam. Ma ona dość ładny zapach i, co najważniejsze, nie wysusza ust. Aplikator pozwala nam na równomierne rozprowadzenie produktu i jest wygodny, choć wymaga trochę precyzji i czasu, by wszystko wyglądało idealnie. Kosmetyk utrzymuje się na ustach dość długo, jeśli jednak jemy, wymaga poprawy. Producent oferuje nam kilka kolorów, ja postawiłam na Milky Chocolate 02 - najciemniejszy odcień, który jednak jest nieco zbyt jasny dla mnie, jako że ostatnio stałam się fanką kolorów ciemniejszych. Jest ona jednak idealna do pracy i na co dzień, pokochałam ją i zdecydowanie do niej powrócę. 
_____________________
An absolute hit for me. The set includes both lipstick and lip liner, the second one, however, I did not have the opportunity to use. Although the lipstick is in a liquid version, a few seconds after applying, it dries on the lips and gives a beautiful, matte effect that I love. It has a pretty nice smell and, most importantly, does not dry your mouth. The applicator allows us to distribute the product evenly and is comfortable, although it requires a bit of precision and time to make everything look perfect. The cosmetic stays on the lips for a long time, but if we eat, it needs correction. The producer offers us a few colors, I put on Milky Chocolate 02 - the darkest shade, which, however, is a bit too bright for me, as recently I became a fan of darker colors. However, it is perfect for work and everyday, I love it and will definitely go back to it.

Mieliście okazję używać któryś z tych kosmetyków? Co o nich sądzicie? 
Have you had the opportunity to use any of these cosmetics? What do you think about them?

November 12, 2018

Beige Handbag Rosegal PL|EN

Beige Handbag Rosegal PL|EN
*Scroll down to read in English*
Czy Wam również tak szybko zleciał październik? Ostatnie miesiące tego roku znikają w oka mgnieniu.  Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko cieszyć się każdą chwilą. Pod koniec miesiąca, na szczęście tuż przed moją przeprowadzką do nowego mieszkania, dostarczona została do mnie paczuszka od Rosegal. Po raz kolejny zaskoczona jestem czasem dostawy! Podczas gdy tak wiele osób narzeka na co najmniej kilka tygodni czekania, ja swoją paczkę dostałam po zaledwie pięciu dniach roboczych! Jakże zaskoczona i zadowolona byłam, gdy listonosz zapukał do moich drzwi tuż przed moim wyjściem do pracy. I chociaż nie pozostało mi wiele czasu, to i tak nie mogłam się oprzeć, by otworzyć i spojrzeć na zawartość przesyłki. 
Torebeczka, którą wybrałam, zachwyciła mnie tak samo na żywo, jak i gdy zobaczyłam ją na stronie sklepu. Gdy tylko ją zauważyłam, wrzuciłam ją do koszyka i, na szczęście, nie żałuję. Wszyscy chyba doskonale wiedzą, że torebki to moja kolejna słabość. Typowa kobieta. 
Kolor beżowy pasuje niemalże do każdej kreacji. Tej klasycznej, bardziej eleganckiej czy codziennej. Bardzo podoba mi się złota rączka, która dodaje blasku całości i dzięki której nie jest zbyt nudno. Oczywiście, dołączyć możemy również pasek, jeśli nie jesteśmy fanami noszenia torebek w dłoniach. Pasek jest regulowany, dzięki czemu zadowoli każdą z nas. 
Chociaż nie jest ona zbyt duża, ze spokojem zmieściłam w dwóch przegródkach swój portfel, szczotkę i kalendarz oraz małe, niezbędne rzeczy, takie jak telefon, klucze, pomadka czy krem do rąk. Nie nadaje się więc może ona do szkoły, bowiem nie zmieścimy w nią swoich książek, ale jeżeli na uczelnię chodzicie z jednym zeszytem, to zapewne już tak! 
Jedynym jej minusem jest zapięcie. Nie jest ono tak bezpieczne jak w czerwonej od zaful, którą prezentowałam wam kilka miesięcy temu. Dodatkowo nie jest ono magnetyczne, więc czasami zajmuje mi kilka sekund zamknięcie jej. Nikt jednak nie będzie w stanie wsunąć wam po cichu dłoni do niej, bowiem jest zbyt sztywna, co dla mnie również jest jej zaletą. Nie lubię zbyt elastycznych torebek, w których wszystko się gubi! 
Prawie zapomniałam wspomnieć, iż do torebki dołączone są dwie niebieskie wstążki, których ja jednak nie używam. Być może dlatego, iż jestem zbyt leniwa, by je zawiązać, a być może dlatego, że podoba mi się jej prostota w takiej odsłonie! Jeśli chcecie jednak dodać co nieco, ten wybór byłby dla Was najlepszy! 
Jej cena jest dość przystępna, szczególnie ze względu na jej wykonanie, na które naprawdę narzekać nie można. Znaleźć możecie ją TUTAJ.
A Wy, jakie torebki lubicie najbardziej? Białe, czarne, kolorowe? Duże, małe, na pasku czy bez? Elastyczne i giętkie czy raczej te sztywne?
_________________________
Do you also think October flew by too quickly? The last months of this year are disappearing in two shakes. There is nothing left for us but to enjoy every moment. At the end of the month, fortunately just before my move to a new apartment, a package from Rosegal was delivered to me. Once again I am surprised by the delivery time! While so many people complain about at least a few weeks of waiting, I got my package after only five business days! How surprised and pleased I was when the postman knocked on my door just before I left for work. And although I did not have much time left, I could not resist opening and looking at the contents of the parcel. 
The bag that I chose, delighted me as much live as when I saw it on the store's website. As soon as I noticed it, I threw it in the basket and, thankfully, I do not regret it. Everyone probably knows perfectly well that handbags are my next weakness. A typical woman.
The beige color fits almost any outfit. This classic, more elegant or casual. I really like the the gold holder, which adds splendor to the whole and thanks to which it is not too boring. Of course, we can also attach a belt if we are not fans of carrying bags in our hands. The strap is adjustable, so it will satisfy everyone.
Although it is not too big, I calmly put my wallet, hair brush and calendar in two compartments and small, necessary things such as a phone, keys, lipstick or hand cream. Therefore, it is not suitable for school, because we can not fit into her books, but if you go to the university with one notebook, then it is probably fine!
Its only downside is the clasp. It is not as safe as in the red bag from zaful that I presented to you a few months ago. In addition, it is not magnetic, so sometimes it takes me a few seconds to close it. Nobody, however, will be able to quietly put a hand in it, because it is too stiff, which is also its advantage for me. I do not like too flexible bags in which everything is lost!
I almost forgot to mention that the bag has two blue ribbons, which I do not use. Perhaps because I am too lazy to tie them, and perhaps because I like her simplicity in such an installment! However, if you want to add something, this selection would be the best for you!
Its price is quite affordable, especially because of its performance, which you can not really complain about. You can find it HERE.
And you, what bags do you like the most? White, black, colorful? Big, small, on the belt or not? Elastic or rather stiff?

November 04, 2018

Paris - romantic or dirty? PL|EN

Paris - romantic or dirty? PL|EN
*Scroll down to read in English*

Minął już dokładnie miesiąc od mojego trzydniowego wypadu do Paryża. Post o Paryżu planowałam jeszcze przed wyjazdem, dlaczego więc pojawia się dopiero teraz? Chyba nadal nie wiem, co powinnam powiedzieć o mieście miłości. Mam bowiem w stosunku do niego mieszane uczucia. Nie zrozumcie mnie źle, cała wycieczka podobała mi się bardzo, stolica Francji jest ładnym miastem, ale wydaje się, że powinna zrobić na mnie nieco większe wrażenie. Pamiętam, gdy kilka lat temu miałam okazję zobaczyć Cannes oraz St. Tropez i te dwa miasta pokochałam, natomiast Paryż..być może zbyt duży, być może zbyt brudny, nie mam pojęcia. Po powrocie każdy pytał, co uważam i tak samo jak teraz, zawsze mówiłam: było fajnie, ale nie było to wielkie WOW. Wiecie jak bardzo uwielbiam Irlandię, jadąc tam pokochałam Dublin od pierwszej godziny i chyba takiego podekscytowania zabrakło mi w Paryżu. 
Być może jest to kwestia tego, iż nie zobaczyłam wiele, chociaż całą wycieczkę spędziłam spacerując, a nie w busach czy metrze. Niezmiernie spodobało mi się to, gdy idąc małymi uliczkami, nagle trafiamy na wielki plac, który ma tak wiele przestrzeni. 
W Paryżu pobawiłam się jednak w typową turystkę, głównie ze względu na to, że były to tylko trzy niepełne dni, okazję miałam zobaczyć tylko te główne atrakcje: Wieżę Eiffla, Luwr, Łuk Triumfalny, Pałac Wersalski, Katedrę Notre Dame oraz Plac De La Concorde. Ostatniego dnia bardzo chciałam odwiedzić również Ogrody Luksemburskie, jednak niestety zabrakło już czasu. Zapewne gdybym nie spędziła tak dużo czasu na fotografowaniu wieży Eiffla, udałoby się zawitać i tam. No cóż, następnym razem! 
Przed wyjazdem, jak zawsze, czytałam nieco opinii o tym mieście, szukałam wskazówek, itp. Zszokowana byłam tym, jak wiele osób twierdziło, iż Paryża nie można nazwać już stolicą romantyzmu, a raczej brudu i niebezpieczeństwa. Nie lubię, gdy ludzie zbyt dużo narzekają i nie zauważają piękna otaczającego nas świata. Tym razem jednak mogę się nieco zgodzić. Paryż jest romantycznym miastem. Bądźmy szczerzy, kto nie chciałby pójść na randkę do restauracji przy wieży Eiffla czy na przeciw Notre Dame. Wieczorem fundują one nam przepiękne widoki! Jednak w ciągu dnia zauważyć można sterty śmieci na ulicach, wielu bezdomnych oraz nielegalnych imigrantów, którzy sprzedają pamiątki w najbardziej turystycznych miejscach, a na widok policji uciekają gdzie pieprz rośnie. Widok żołnierzy z karabinami maszerujących głównymi ulicami miasta doprowadzał mnie niemalże do ataków paniki, chociaż powinno być zupełnie odwrotnie. 
Mówi się, że Francuzi są narodem niezwykle niegrzecznym i niemiłym. Statystycznie się to potwierdza. Co najmniej kilka razy dostałam od kogoś z łokcia lub zostałam pchnięta przez przypadek, jednak słowa 'przepraszam' nie usłyszałam. Chociaż muszę przyznać, że kelnerzy w restauracjach odznaczają się świetną obsługą klienta, można z nimi pożartować i porozmawiać. Wbrew temu co czytałam, Francuzi w takich miejscach potrafią i nie mają nic przeciwko mówieniu po angielsku, chociaż udało mi się również powiedzieć kilka słów po francusku to jednak angielski dominował w naszej wycieczce. 
Wiecie co mnie najbardziej urzekło w tym miejscu? Te wszystkie restauracje i kawiarenki, które mają siedzenia na zewnątrz, zazwyczaj od strony ulicy i siedząc tam, możemy obserwować wszystkich dookoła. Wiosną i latem musi tam być cudownie! Wszystkie są do siebie podobne, ale to chyba dodaje im tylko uroku. Ach..no i piwo w McDonaldzie! Wiedziałam, że dostać możemy je w hiszpańskich McDonaldach, ale nie miałam pojęcia o Francji! 
Francuskie jedzenie smakowało mi jak polskie! Nie miałam okazji spróbować żaby czy ślimaka, jednak jedząc kurczaka czy lasagne, czułam się tak, jakbym jadła w domu! 
My mieliśmy okazję zjeść kolację w Le Flore en L'Ile. Restauracja tuż przy katedrze Notre Dame. Byłam tak zachwycona tym miejscem, iż obiecałam sobie, że jeśli kiedykolwiek powrócę do Paryża, to zdecydowanie zaplanuję spędzić co najmniej godzinę właśnie tam. Na lunch zdecydowanie polecam Wam restaurację La Fregate, która jest w połowie drogi pomiędzy Luwrem a wieżą Eiffla! Jeśli już tam będziecie, zdecydowanie spróbujcie ich naleśników! 
Na dwie noce zatrzymaliśmy się w apartamencie wynajętym przez Airbnb. Trafiliśmy na świetnego hosta, który pomagał nam w każdej sytuacji, był chętny podać nam miejsca, które warto zobaczyć i gdzie można dobrze zjeść, a przy naszym odjeździe, rozmawiał z taksówkarzem, bo my zrozumieć zbyt wiele nie mogliśmy. Jeżeli będziecie chcieli namiary na kogoś takiego, dajcie mi znać, z chęcią Wam go przedstawię! :)
Podsumowując, Paryż ma w sobie wiele piękna, ale również negatywnych cech. Zdecydowanie jest wart zobaczenia i ja sama z chęcią wrócę tam o nieco lepszej porze roku (być może wiosną?), by zobaczyć wymarzone Ogrody Luksemburskie i miejsca mniej turystyczne. Pewna jestem jednak jednego, jeśli do Francji mogłabym pojechać jeszcze tylko jeden raz, raczej wybrałabym południe, a nie stolicę.
__________________________
It's been exactly one month since my three-days trip to Paris. I was planning a post about Paris even before leaving, so why it appears only now? I think I still don't know what to say about the city of love. I have mixed feelings about him. Do not get me wrong, I liked the whole trip very much, the capital of France is a nice city, but it seems that it should make a slightly greater impression on me. I remember when a few years ago I had the opportunity to see Cannes and St.Tropez and I loved these two cities, whereas Paris may be too big, maybe too dirty, I have no idea. After I came back, everyone asked what I think and the same as now, I always said: it was fun, but it was not a big WOW. You know how much I love Ireland, I loved Dublin since the first hour and I didn't have this same excitement in Paris.
Perhaps it is a matter of the fact that I did not see much, although I spent the whole trip walking, not in buses or on the subway. I liked it very much when, walking along small streets, we suddenly come across a large square that has so much space.
In Paris, however, I was a typical tourist, mainly due to the fact that these were only three incomplete days, the opportunity to see only the main attractions: Eiffel Tower, Louvre, Arc de Triomphe, Palace Versailles, Cathedral Notre Dame and Place de la Concord . On the last day I really wanted to visit the Luxembourg Gardens, but unfortunately there was no time left. Probably if I had not spent so much time photographing the Eiffel Tower, it would be possible to visit it there. Well, next time!
Before leaving, as always, I read a bit of opinion about this city, I was looking for clues, etc. I was shocked by how many people claimed that Paris could no longer be called the capital of romanticism, but rather dirt and danger. I do not like when people complain too much and do not notice the beauty of the world around us. This time, however, I can agree a bit. Paris is a romantic city. Let's be honest, who would not want to go on a date at the Eiffel Tower restaurant or next to Notre Dame. In the evening, they give us beautiful views! However, during the day you can notice piles of garbage on the streets, many homeless and illegal immigrants who sell souvenirs in the most tourist places, and when they see the police, they run like hell. The sight of soldiers marching with rifles down the main streets of the city led me almost to panic attacks, although it should be quite the opposite.
It is said that the French are an extremely rude and unkind nation. Statistically this is confirmed. I received at least a few times from someone on the elbow or I was pushed by accident, but I did not hear the word 'sorry'. Although I must admit that the waiters in the restaurants are characterized by great customer service, you can joke and talk to them. Despite what I read, the French can and do not mind speaking English, although I managed to say a few words in French, but English dominated our trip.
You know what fascinated me the most in this place? All these restaurants and cafes that have outdoor seating, usually on the street side and sitting there, we can watch everyone around. In spring and summer it must be wonderful! They are all similar, but it probably gives them only charm. Ah..and beer at McDonald's! I knew we could get them in the Spanish McDonalds, but I had no idea about France!
French food tasted like Polish! I did not have the opportunity to try a frog or snail, but eating chicken or lasagne, I felt like I was eating at home!
We had the opportunity to have dinner at Le Flore en L'Ile. Restaurant right by the Notre Dame cathedral. I was so delighted with this place that I promised myself that if I ever came back to Paris, I would definitely plan to spend at least an hour there. For lunch, I definitely recommend you the restaurant La Fregate, which is halfway between the Louvre and the Eiffel Tower! If you're there, definitely try their crepes!
For two nights we stayed in a flat rented by Airbnb. We came across a great host who helped us in every situation, he was eager to give us tips about places to see and where to eat, and also when we left, he talked to a taxi driver, because we could not understand too much. If you want to contact someone like that, let me know, I'll be happy to introduce him to you! :)
In summary, Paris has a lot of beauty, but also negative features. It is definitely worth seeing and I will be happy to come back there a bit better time of the year (maybe in spring?) To see the dream Luxembourg Gardens and less touristy places. I am sure, however, that if I could go to France only once, I would rather choose the south, not the capital.




October 23, 2018

Cherry My Cheri L'Oreal Palette PL|EN

Cherry My Cheri L'Oreal Palette PL|EN
*Scroll down to read in English*

Cześć wszystkim!
Pamiętam, gdy będąc au pair, większość moich kieszonkowych traciłam na kosmetyki. Nie ukrywam, że na punkcie makijażu wariować zaczęłam własnie w tym okresie. Wcześniej, owszem, wiedziałam co nieco, ale mój makijaż ograniczał się do podkładu, pudru i tuszu do rzęs, i nigdy niczego mi nie brakowało. Jedna z moich dość bliskich koleżanek zaraziła mnie jednak swoją pasją. Idąc na studia, musiałam nieco ograniczyć swoje wydatki, więc przystopowałam z nowościami. Gdy jednak w poprzednim tygodniu weszłam do drogerii, a moim oczom ukazała się paletka Cherry My Cheri od L'Oreal, przepadłam. Fakt, iż tej samej nocy zaplanowaną miałam imprezę, wcale nie pomógł i już chwilę później stałam przy kasie i za nią płaciłam. I teraz odpowiem Wam na pytanie, czy była ona warta moich £15.
Zdecydowanie urzekły mnie jej kolory. Żółcie, czerwienie, pomarańcze i brązy to coś, co uwielbiam. A w związku z tym, że moja paleta Maybelline z podobnymi kolorami jest już dość zużytkowana, postanowiłam sobie pozwolić na tą. Szczególnie urzekł mnie kolor burgundisiac i zapewne gdyby nie on, paleta wcale nie zrobiłaby na mnie tak wielkiego wrażenia, bowiem dla mnie pełni on tutaj kluczową rolę. Dobór kolorów jest dla mnie więc dość dobry.
Gdy kilka dni temu obejrzałam parę zagranicznych vlogów z recenzjami tych cieni, byłam zszokowana tak dobrymi opiniami i zaczęłam zastanawiać się, czy być może po prostu sama popełniam jakieś błędy w jej aplikacji? Miałam jednak do czynienia z kilkoma paletami z drogerii i żadna nie zawiodła mnie tak bardzo.
W paletce znajduje się szesnaście cieni: osiem matowych, cztery satynowe oraz cztery błyszczące. Nie posiada ona jednak cielistego mata. co wiem, że dla wielu osób jest dość dużym problemem. Ponadto cienie, które powinny się błyszczeć, po przeniesieniu na oko - giną.
Co swoją drogą wprowadza mnie do kolejnego punktu, jakim jest pigmentacja, która jest tak słaba, iż porównać mogłabym ją do cieni z paletek dla dzieci, którymi bawiłam się, mając kilka lat. Niżej zobaczyć możecie zdjęcia swatchy. By w jakikolwiek sposób pokazać wam kolory, nałożyć musiałam co najmniej trzy warstwy każdego z nich. Nakładałam je palcem, co bardzo mi pomogło. Nakładając cień na pędzelek, zobaczyć możemy jego dość dużą warstwę na włoskach, której jednak nie da się przenieść na powieki.
Gdy jednak w końcu uda nam się co nieco na tych powiekach pozostawić, cienie rozprowadzają się w chmurkę, co traktuję jako pozytyw. W tym momencie sprawdzają się one dość dobrze, ale..na tym powinniśmy poprzestać. Nakładając kolejny cień, ciężko będzie je zblendować, zaczną one zanikać i na pewno nie połączą się ze sobą.
Opakowanie paletki jest dość ładne, plastikowe, więc nie musimy obawiać się, iż się zniszczy. Nie ma ona lusterka ani małego pędzelka w zestawie, co dla mnie jest minusem, bo ja osobiście czasami ich używam.
Podsumowując, paleta zdecydowanie nie jest warta swojej ceny. Z tego co wiem, w Polsce jest ona nowością i w Rossmannie znaleźć możecie ją za 110zł. Za tę cenę zakupić można naprawdę dobrej jakości cienie. Jeżeli robicie makijaże oka tylko jednym cieniem, być może nie zawiodłaby ona Was aż tak bardzo. Trzeba się trochę napracować, by przenieść pigment na powieki, ale gdy już nam się to uda, cienie utrzymują się dość długo, co jest chyba ich największym plusem. Mimo wszystko wydaje mi się, że od marki L'Oreal oczekiwać moglibyśmy nieco więcej i z zakupu zadowolona nie jestem i poleciłabym jej nikomu.
Mieliście okazję ją testować? Jakie są Wasze opinie?
______________________
Hey, hi, hello!
I remember, when I was an au pair, I used to spend most of my pocket money for my make up cosmetics. I do not hide that I started to go crazy about make-up in this period. Earlier, yes, I knew something, but my make-up was limited to foundation, powder and mascara, and I never missed anything. One of my friends, however, infected me with this passion. Going to university, I had to slightly reduce my expenses, so I did slow down with new things. However, when last week I went to Boots and Cherry My Cheri L'Oreal Eyeshadow pallette appeared to my eyes, I lost it. The fact that I had a party on the same night, did not help at all, and a moment later I stood by the cash register and paid for it. And now I'll answer the question if it was worth £ 15.
I was definitely charmed by its colors. Yellows, reds, oranges and browns are something that I love. And because my Maybelline palette with similar colors is already quite used up, I decided to afford this one. I was particularly charmed by the burgundisiac color, and probably if it was not for it, the palette would not make such a great impression on me, because for me it plays a key role here. The choice of colors is therefore quite good for me.
When a few days ago I watched a few vlogs with reviews of these shadows, I was shocked by such good reviews and began to wonder if maybe I'm just making some mistakes in its application? However, I had to deal with several pallets from the drugstores and none failed me so much.
The palette has sixteen shades: eight matte, four satin and four shimmer. However, it does not have a skin-colored mat. What I know is a problem for many people. In addition, shadows that should shine, after moving on eye - dissappear.
Which in turn leads me to the next point, which is pigmentation, which is so bad that I could compare it to the shadows from children's palettes that I played with when I was a few years old. Below you can see swatch photos. In order to show you colors in any way, I had to apply at least three layers of each of them. I put them on my finger, which helped me quite a lot. Applying a shadow to the brush, we can see his fairly large layer on the hairs, which, however, can not be transferred to the eyelids.
However, when we finally manage to leave something on these eyelids, the shadows spread into a cloud, which I consider as positive thing. At the moment, they work well enough, but ... we should stop there. By applying another shadow, it will be difficult to blend them, they will disappear and they will not combine with each other.
The packaging of the product is quite nice, plastic, so we do not have to worry about it being destroyed. It does not have a mirror or a small brush in the set, which for me is a minus, because I personally use them sometimes.
In conclusion, the palette is definitely not worth the price.  For this price you can really buy good quality shades. If you make eye make-up with just one shadow, maybe it would not disappoint you so much. You need to work a little to move the pigment on the eyelids, but when we do it, the shadows last pretty long time, which is probably their biggest plus. After all, I think, we could expect something more from L'Oreal and I'm not happy with the purchase, definitely would not recommend it to anyone.
Have you had the opportunity to try it? What are your opinions?

October 17, 2018

Rosegal Halloween Wishlist PL|EN

Rosegal Halloween Wishlist PL|EN
*Scroll down to read in English*
Hej, hej, hej!
Wiecie, co mnie zaskakuję, gdy wchodzę do centrum handlowego? Choinki, wystawy świąteczne, nowe kolekcje nawiązujące do świąt Bożego Narodzenia i choć ten czas jest moim ulubionym w roku, to przecież mamy połowę października! Czasami mam wrażenie, że takie wczesne obnoszenie się tym wszystkim sprawia, że ta magia świąt gdzieś zanika, a my najnormalniej w świecie czujemy się tym przytłoczeni.
A najzabawniejsze jest to, że przecież przed nami jeszcze halloween! Dzień, który tutaj w Anglii jest obchodzony dość hucznie. Pisałam o tym dwa lata temu w poście 'Halloween in UK'. Wiem, jak wielu w Polsce jest przeciwników tego święta, o czym przekonałam się już nie raz, słysząc, iż jest to święto amerykańskie i nie chcemy tego wprowadzać w naszym kraju. Zdanie wszystkich ludzi szanuję, ale wiecie, że tak naprawdę wywodzi się ono z Europy północnej, a właściwie Irlandii?
Nie jest to jednak najważniejsze. Ja osobiście zarówno dwa lata temu, jak i w poprzednim roku świetnie się bawiłam trzydziestego pierwszego października i z tego co wiem, za dwa tygodnie czeka mnie powtórka, bowiem nawet do pracy przyjść powinnam przebrana. Jeszcze niedawno nie miałam na ten dzień żadnego pomysłu, na szczęście z pomocą przyszedł mi sklep internetowy Rosegal, który w swojej ofercie aktualnie ma wyprzedaż halloween'ową! Niektóre z produktów przecenione są aż do 30%, co daje nam możliwość zaoszczędzenia nawet do $20 na jednej rzeczy.
Przeglądając ich ofertę, zastanawiałam się, czy wolałabym być kobietą nietoperzem czy czarownicą i tym razem wybrałam to drugie, bowiem skoro już mam się przebierać, to chciałabym mieć na sobie jak najwięcej dodatków, a ta opcja daje mi nieco większe pole do popisu
Sukienki uwielbiam, dlatego nie może się obejść bez tego. Rosegal ma ich dość duży wybór w różne wzory, ja wybrałam tę sukienkę (nr. 1) ze względu na jej kolorystykę. Fiolet i czerwień są zdecydowanie moimi kolorami. Dodatkowo sięga ona do kolan, więc nie jest za długa, bowiem za takimi nie przepadam. Dekolt w literkę V pozwala mi na założenie naszyjnika, a raczej chokera, (nr.2) który również znalazłam w tym sklepie internetowym. Wybrać mogłam spośród kolorów: czarnego, czerwonego oraz białego i ostatecznie wybrałam ten drugi. Czarny wydaje się być zbyt nudny, biały natomiast nie pasuje do całości, czerwień będzie więc idealna! Czarna bransoletka z pierścionkiem  (nr.3) może dodać nieco delikatności dłoniom, na czym naprawdę mi zależy. Myślę, że mogłabym jej użyć do innych kreacji, nie tylko na halloween, a to jest zdecydowany plus! Wszystko dopełniać będzie szminka w kolorze ciemnego fioletu (nr4) łącząc się tym samym z kolorem sukienki. Na co dzień stawiam na szminki w kolorze brązu i nude, ale skoro już mam szaleć, to dlaczego nie wybrać czegoś zupełnie innego? W ofercie znaleźć możemy również znaleźć kolor niebieski, złoty oraz różowy, więc każdy wybierze coś dla siebie. Szminka ma formułę kremową, a dodatkowo jest wodoodporna, mam więc nadzieję, że nie zniknie, gdy w klubie będę popijała kolejnego drinka!
Czy Wy w tym roku zamierzacie obchodzić to święto, bawić się na szkolnej dyskotece, w klubie albo brać udział w konkursie na najlepsze przebranie? Jeśli tak, jaki jest Wasz plan na ten wieczór? Wiedźma, zombie, wampirzyca, a być może coś jeszcze innego?! Dzielcie się swoimi pomysłami!
A ode mnie łapcie kod zniżkowy na zakupy w Rosegal: RGNancy ( 12% zniżki do Twojego zamówienia!)
_____________________
Hey, hey, hey!
Do you know what surprises me the most when I enter the shopping center? Christmas trees, Christmas exhibitions, new collections referring to Christmas, and although this time is my favourite time of the year, it's half of October! Sometimes I have the impression that such an early flaunting of all this makes the magic of Christmas disappear, somewhere and we just normally feel overwhelmed.
And the funniest thing is that we still have halloween! A day that is celebrated here in England quite loudly. I wrote about it two years ago in the post 'Halloween in UK'. I know how many opponents of this day are in Poland, which I have seen more than once, hearing that this is an American holiday and we do not want to introduce it in our country. I respect all people's opinions, but did you know that it really comes from northern Europe, especially Ireland?
However, this is not the most important thing. Personally, both two years ago and last year I had a great time on October 31, and from what I know in two weeks I will do exactly this same, because even to work, I should come dressed up. Until recently, I did not have any ideas for this day, fortunately I was helped by the Rosegal online store, which currently has a Rosegal Halloween saleNew product 30% off+ turntable draw coupon, the highest can get $20 off (full minus). Checking their offer, I was wondering if I would prefer to be a female bat or a witch and this time I chose the second one, because now if I  have to dress, I would like to have as many accessories as possible, and this option gives me a bit more possibility to show off
I love dresses, that's why I can't imagine my costume without it. Rosegal has a fairly large selection of then in various designs, I chose this dress (nr.1) because of its colors. Purple and red are definitely my colors. In addition, it reaches the knee, so it is not too long, because I do not like it so much. V-neckline allows me to put on a necklace, or rather a choker (nr.2) which I also found in this online store. I could choose from the following colors: black, red and white and finally I chose the second one. Black seems to be too boring, while white does not fit at all, so the red will be perfect! A black bracelet with a ring (nr.3) can add a bit of gentleness to my hands, which I really care about. I think I could use it for other creations, not only for Halloween, and that is a definite plus! Everything will be complemented by a dark purple lipstick (nr.4), thus combining the color of the dress. Every day I put on lipstick in brown and nude, but if I'm going crazy, why not choose something completely different? In the offer we can also find blue, gold and pink, so everyone will choose something for themselves. Lipstick has a cream formula, and is also waterproof, so I hope it will not disappear when I drink another drink at the club!
Are you going to celebrate Halloween this year, have fun at the school disco, at the club or take part in the best costume contest? If so, what is your plan for this evening? Witch, zombie, vampire or maybe something else ?! Share your ideas with me!
And here you have got a coupon code from me: RGNancy (12% off your purchase!)

August 16, 2018

Lily Lolo Mineral Cosmetics PL|EN

Lily Lolo Mineral Cosmetics PL|EN
*Scroll down to read in English*

Kosmetyki mineralne robią na polskim rynku ostatnio niemałą furorę. Niecałe dwa miesiące temu odebrałam paczkę, w której znajdowały się kosmetyki firmy Lily Lolo, które dostałam w związku ze współpracą z Costasy. Ostatnie kilka tygodni testowałam je i muszę przyznać, że chyba się w nich zakochałam. Zawartość paczuszki była dość bogata. Początkowo nie byłam pewna, jak produkty sprawdzą się na mojej skórze, bowiem wyczytałam kiedyś, iż minerały nie są dla osób ze suchą skórą. Czy moje obawy się potwierdziły? Zaraz się dowiecie. 
Sama marka jest raczej dość dobrą i szanowaną. Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach, a dodatkowo chronią przed słońcem, nie zawierają sztucznych barwników ani drażniących substancji chemicznych
________________________
Mineral cosmetics have recently made quite a sensation on the Polish market. Less than two months ago I picked up a package that contained Lily Lolo cosmetics, which I got with cooperation with Costasy store. Last few weeks I was testing them and I must admit that I fell in love with them. The content of the package was quite rich. Initially, I was not sure how the products will work on my skin, because I once read that minerals are not for people with dry skin. Have my fears been confirmed? You'll find out soon.
The brand itself is rather good and respected. Cosmetics are not tested on animals, they also protect from the sun, do not contain artificial colors or irritating chemicals.
Swój makijaż kosmetykami mineralnymi zaczynam od kremu BB, który świetnie nawilża moją skórę. Został mi on polecony przez koordynatorkę, gdy dowiedziała się o tym, iż moja cera ma skłonności do przesuszania. Krem jest w moim przypadku świetną bazą pod podkład, jednakże równie dobrze możemy używać go jako sam podkład, bowiem ma średnie krycie i rozświetla twarz, a dodatkowo dość dobrze wyrównuje koloryt skóry! Dzięki niemu, mój makijaż utrzymuje się o wiele dłużej na twarzy. Problem suchych skórek na nosie wydaje się być niewidoczny przy tym kremie, co cieszy mnie niezmiernie, bo ich nienawidzę. Bardzo dużym plusem jest jego poręczne opakowanie z pompką, dzięki której nie wylewamy zbyt dużej jego ilości i nie marnujemy go. Niestety, ma dość gęstą konsystencję, przez co trudno się rozprowadza, jednak jak wiadomo - dla chcącego nic trudnego. Ma specyficzny zapach, który niektórzy ludzie kochają, dla mnie osobiście jest on jego największym minusem, zdecydowanie nie jestem jego fanką. 
______________________________
I start my make-up with mineral cosmetics from BB cream, which moisturizes my skin. It was recommended to me by the coordinator when she learned that my complexion was prone to drying. In my case, the cream is a great primer, but we may as well use it as the foundation, because it has medium coverage and brightens the face, and also quite well evens out the skin tone! Thanks to it, my make-up stays on the face much longer. The problem of dry skin on the nose seems to be invisible with this cream, which I enjoy immensely because I obviously hate it. A very big plus is its handy packaging with a pump, thanks to which we do not pour too much of it and we do not waste it. Unfortunately, it has a fairly thick consistency, which makes it difficult to spread, but as you know - for those who want nothing is difficult. It has a specific smell that some people love, for me personally it is his biggest downside, I'm definitely not its fan.
O podkładach mineralnych słyszałam bardzo dużo dobrego, jednakże przez długi czas nie mogłam się przekonać do ich sypkiej formy. Nie miałam pojęcia, jak powinno to współgrać z jakimkolwiek innym kosmetykiem. Ostatecznie jestem nim zachwycona, chociaż muszę przyznać, że irytuję się, gdy przy nakładaniu osypuje się on na moje czarne spodnie czy podłogę. Odcień podkładu Lily Lolo, Candy Cane, został również zaproponowany przez koordynatorkę, która przed wysłaniem produktów, poprosiła mnie o dokładny opis mojej skóry, karnacji, itp. Muszę przyznać, że kolor mógłby być nieco jaśniejszy, ale ostatecznie przy dokładnym rozprowadzeniu produktu, świetnie się on wtapia w skórę. Nie ma mowy więc, bym użyła go w pośpiechu, bowiem dla idealnego efektu, muszę poświęcić nieco więcej czasu. Moja skóra jednakże wygląda niezwykle zdrowo i gładko, co zostało zauważone nie tylko przeze mnie. Na szczęście, kosmetyk ten jest bezzapachowy i ma lekką, przylepną formułę oraz dość dobrze kryje. Uwielbiam używać go do pełnego makijażu na wyjścia na imprezy oraz do pracy, gdzie muszę mieć spięte włosy, czego nienawidzę. 
Wraz z kosmetykami dostałam szczegółową instrukcję, jak ich używać. Bardzo mnie to cieszy, bowiem prawdopodobnie nie wpadłabym na to, by pędzlem stemplować swoją skórę, co zalecane jest dla osób ze suchą skórą. Do podkładu dodatkowo dołączony został pędzel Super Kabuki, który świetnie współgra z tym produktem. Jest puszysty i delikatny, a jego włosie nie wypada. Jest dość poręczny, jednak trochę zbyt duży i trudno sobie nim poradzić w okolicach oczu.  
____________________________-
I have heard a lot of good about mineral foundations, but for a long time I could not convience myself to its loose form. I had no idea how it should work with any other cosmetic. Ultimately, I am delighted with it, although I must admit that I am irritated when it falls on my black pants or floor when applying. The shade of the Lily Lolo foundation, Candy Cane, was also offered by the coordinator who, before sending the products, asked me for an exact description of my skin, complexion, etc. I must admit that the color could be a little brighter, but ultimately with the exact distribution of the product, it blends perfectly into the skin. There is no way, therefore, to use it in a hurry, because for the perfect effect, I have to spend a bit more time. My skin, however, looks extremely healthy and smooth, which was noticed not only by me. Fortunately, this cosmetic is odorless and has a light, adhesive formula and is quite concealing. I love to use it for a full make-up for going out to parties and for work, where I have to have my hair tied up, which I hate.
Along with cosmetics, I got detailed instructions on how to use them. I am very happy because I probably would not think about stamping my skin with a brush, which is recommended for people with dry skin. The foundation was also accompanied by the Super Kabuki brush, which perfectly harmonizes with this product. It is fluffy and delicate, and its hair does not fall out. It is quite handy, but a bit too big and it is difficult to handle it around the eyes.
Jeśli jesteście już ze mną długo, wiecie, jak bardzo nie lubię swoich zaróżowionych policzków. Zdecydowanie są one moją największą zmorą. Ludzie uważają je za piękne, słodkie, cudowne, a dla mnie to zupełne przeciwieństwo tego wszystkiego. Wielkim problemem jest dla mnie znalezienie czegoś, co je perfekcyjnie zakryje. Krem CC od Bourjois daje sobie w miarę radę, ale to jednak nie to. Puder od NYXa sprawia, że jestem cała zielona. I wtedy na scenie pojawia się korektor Pistachio od Lily Lolo, który całkowicie ratuje mnie z opresji! Nakładam go zazwyczaj przed korektorem pod oczy i podkładem. W tym momencie jest nieodłącznym punktem mojego makijażu. Rzecz, którą pokochałam całym swoim sercem. Oprócz tego, że moje policzki pozbywają się zaróżowień niemalże w pełni, a ja jestem szczęśliwa, to jego kremowa formuła zapewnia niezwykle łatwą aplikację, korektor nie obciąża ani nie podrażnia skóry, a dodatkowo nie sprawia, że wyglądam jak zielone jabłko. Jest moim ulubieńcem.
_______________________
If you're with me for a long time, you know how much I do not like my rosy cheeks. They are definitely my biggest nightmare. People consider them beautiful, sweet, wonderful, and for me it's the opposite of all this. It's a big problem for me to find something that will cover them perfectly. CC Cream from Bourjois is doing pretty good, but that's not it. Powder from NYX makes me green. And then the concealer Pistachio from Lily Lolo appears on stage, which completely saves me from oppression! I usually put it beforethe concealer under the eyes and foundation. At this point, it is an inseparable point of my make-up. The thing that I loved with all my heart. In addition to the fact that my cheeks get rid of almost fully pink, and I'm happy, its creamy formula provides an extremely easy application, the concealer does not burden or irritate the skin, and in addition does not make me look like a green apple. It is my favorite.
Bronzery uwielbiam. Lubię z nimi przesadzać i eksperymentować. Dlatego nie mogłam sobie odmówić zamówienia bronzera prasowanego Lily Lolo. Gdy pierwszy raz go zobaczyłam, odcień, który wybrałam - Miami Beach - wydał mi się być zbyt ciemny, jednakże po zaaplikowaniu go na twarz okazało się, że jest piękny. Ma cudowny satynowy połysk, nie błyszczy się, ale również nie jest matowy - te dwie rzeczy spotykają się po środku, dzięki czemu efekt jest naturalny, a dodatkowo na moich policzkach nie ma żadnych plam. Jeszcze niedawno stawiałam na te błyszczące i nadal mam ich kilka w swojej szufladzie, jednak teraz odłożyłam je na bok i używam tylko Miami Beach. Nie ma znaczenia, czy robię cały makijaż kosmetykami mineralnymi czy płynnymi, ponieważ współgra świetnie ze wszystkim. Efekt jest długotrwały, a lekko mokra konsystencja, bez żadnych drobinek, ułatwia jego aplikację. Jak dla mnie produkt ten jest również bez wad. 
__________________________________
I love bronzers. I like to overdo and experiment with them. That's why I could not refuse to order a pressed bronzer Lily Lolo. When I first saw him, the shade I chose - Miami Beach - at the beginning it seemed too dark, but then I put on the face and found it beautiful. It has a wonderful satin gloss, it does not shine, but it is also not matte - these two things meet in the middle, thanks to which the effect is natural, and additionally there are no spots on my cheeks. I've only recently put on those shiny ones and I still have some of them in my drawer, but now I put them aside and use only Miami Beach. It does not matter if I make all the makeup with mineral or liquid cosmetics, because it works great with everything. The effect is long-lasting, and the slightly wet consistency, without any particles, makes its application easier. As for me, this product is also free of defects.
Podsumowując: kosmetyki mineralne Lily Lolo zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Jestem pewna, że moje historia z nimi nie zakończy się. Zarówno bronzer, jak i korektor są teraz moimi najlepszymi przyjaciółmi, które są dodatkowo niezwykle wydajne i jestem pewna, że jeszcze będę je miała przy sobie przez kolejnych kilka miesięcy, więc nie muszę się martwić. Podkład zużywa się niezwykle szybko, na pewno więc niedługo zakupię jego kolejną partię. Krem CC zrobił na mnie najmniejsze wrażenie i raczej poszukam jego zamiennika, chociaż nie jest on wcale zły. Lily Lolo skradło moje serce, być może skradnie i wasze. Kosmetyki zakupić możecie na stronie Costasy, w ich sklepie stacjonarnym w Warszawie bądź z oficjalnego sklepu Lily Lolo, jeśli mieszkacie za granicami naszego pięknego kraju. 
A może mieliście okazję już testować te kosmetyki? Jakie są Wasze opinie?
_____________________________
To sum up: Lily Lolo mineral cosmetics made a huge impression on me. I'm sure my story will not end with them. Both bronzer and concealer are now my best friends, which are extraordinarily efficient and I am sure that I will still have them with me for the next few months, so I do not have to worry. The foundation is being used very quickly, so I will soon buy its next batch. The CC cream made the slightest impression on me and I would rather look for its replacement, although it is not so bad. Lily Lolo has stolen my heart, maybe it will steal yours. You can buy cosmetics on the Costasy website, in their stationary store in Warsaw or from the official Lily Lolo store, if you live in UK.
Or maybe you had the opportunity to test these cosmetics already? What are your opinions?