January 25, 2019

Red - my color of the year - Bonprix PL|EN

Red - my color of the year - Bonprix PL|EN
*Scroll down to read in English*

Witajcie kochani. 
Mam nadzieję, że Wasz styczeń jest taki, jaki sobie wymarzyliście. Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Nadal w nich trwacie, czy być może zapał jest już mniejszy? Ja jak co roku nie zrobiłam sobie swojej listy. Mam swoje plany, ale one są w mojej głowie od dłuższego czasu i muszę tylko znaleźć siłę, aby zacząć działać. Pokonać swoje lenistwo. Nadal szukam takiego ogniwa zapalnego, które popchnie mnie do działania. Wczoraj jednak obudziłam się z myślą, że ono samo nie nadejdzie i być może czas zacząć coś robić ze swoim życiem. Powiedziałam sobie to, co ciągle powtarza mi moja kochana mama: 'Zacznij żyć, dziewczyno!', ale okazuje się być to dla mnie trudniejsze niż myślałam. Bardzo często właściwie mam takie dnie pełne motywacji, ale strasznie słomiany zapał i muszę zacząć nad tym pracować, bo ileż można czasu spędzać w łóżku, oglądając kolejne seriale? 
Z tego co się orientuję, kolorem roku dwa tysiące dziewiętnastego (cholera, zdajecie sobie sprawę, że za rok będzie dwa tysiące dwudziesty rok? To brzmi strasznie niewiarygodnie! Niedawno miał być przecież ten słynny koniec świata w roku dwa tysiące dwunastym!) jest living coral. Bardzo ładny, podoba mi się, mogłabym sobie pomalować jedną czy dwie ściany w salonie na ten kolor. Jednakże ja stawiam na czerwień, która ostatnio dominuje w mojej garderobie. Wszyscy wiedzą, że lubię kolory. Niebieski płaszcz? Dlaczego nie! (sprawdź TUTAJ). Jak wiecie farbuję swoje włosy na rudo od dłuższego czasu i uwielbiam ten kolor, nie zamierzam go zmieniać w najbliższej przyszłości (chociaż myślałam o różu również) i zawsze myślałam, że czerwień będzie się zlewać z moimi włosami, więc uciekałam od niej. Aż nagle jakieś wyższe siły zainterweniowały i sprawiły, że oszalałam na punkcie tej barwy. Moi znajomi ciągle powtarzają, że czerwień należy do mnie, co swoją drogą brzmi zabawnie. 
Kolor ten zawsze kojarzył mi się z miłością. Według niektórych stron internetowych, jest to kolor radości również. Miłości w moim życiu nie brakuje. Mam świetnych przyjaciół, kochaną rodzinę, nie potrzebuję więcej. Czasami radość jednak ukrywa się się za ciemnymi chmurami, więc mam nadzieję, że szczęśliwie będzie ona wyglądała zza chmur o wiele częściej i postaram się temu pomóc. I Wam również życzę, byście byli radośni. W tym roku, kolejnym, za pięć lat i dziesięć. 
A na zdjęciach prezentuję Wam top, który dostałam we współpracy z Bonprix kilka miesięcy temu. Muszę przyznać, że ten sklep jest jednym z moich ulubionych, chociaż trzeba uważać na rozmiary. Na szczęście nauczyłam się tego, po swojej pierwszej paczce od nich, gdy sukienka okazała się być minimalnie za duża. Poradziłam sobie jednak z tym (sprawdź TUTAJ).  Spodnie, które zakupiłam chyba w New Yorkerze, idealnie moim zdaniem dopasowały się do niego. Ach i w ostatnich miesiącach pokochałam buty z wysokim obcasem, chociaż czasami naprawdę żałuję, że zakładam je na kilkugodzinne wycieczki do centrum handlowego! 
Jaki kolor jest Waszym ulubionym? Lubicie Bonprix?
___________________
Hey there!
I hope your January is what you dreamed of. How are your New Year's resolutions yet? Are you still stuck in it, or maybe the enthusiasm is already smaller? As every year, I did not make my own list. I have my plans, but they have been in my head for a long time and I just need to find the strength to start working. Overcome my laziness. I am still looking for such an inflammatory link that will push me to action. Yesterday, however, I woke up thinking that it would not come alone and maybe it's time to start doing something with my life. I told myself what my beloved mother always repeats to me: 'Start living, girl!', But it turns out to be harder for me than I thought. Very often, actually, I have such full days motivated, but I have a terribly eager enthusiasm and I have to start working on it, because how much time can I spend in bed watching more TV series?
From what I know, the color of the year two thousand and nineteenth (hell, you know that in a year will be two thousand and twenty? This sounds terribly unbelievable! It was supposed to be this famous end of the world in year two thousand twelve!) is living coral . Very nice, I like it, I could paint one or two walls in the living room on this color. However, I put on red, which has recently dominated my wardrobe. Everyone knows that I like colors. Blue coat? Why not! (check HERE). As you know I dye my hair on ginger for a long time and I love this color, I do not intend to change it in the near future (although I thought about pink too) and I always thought that red would blend with my hair, so I was running away from it. Suddenly, some higher forces intervened and made me go crazy about this color. My friends keep repeating that the red belongs to me, which sounds a little bit funny.
This color has always been associated with love. According to some websites, it's a color of joy too. There is no shortage of love in my life. I have great friends, a lovely family, I do not need more. Sometimes the joy is hidden behind dark clouds, so I hope that happily it will look from behind the clouds much more often and I will try to help it. And I wish you too, that you would be happy. This year, the next, in five years and ten.
In the pictures I present to you the top, which I got in cooperation with Bonprix a few months ago. I must admit that this store is one of my favorites, although you have to be careful with sizes. Fortunately, I learned this after my first package from them, when the dress turned out to be slightly too big. However, I managed this pretty good (check HERE). The pants that I bought in New Yorker probably, ideally suited to it. Ah, and in recent months I have loved shoes with a high heel, although sometimes I really regret that I put them on a few-hour trips to the shopping center!
What color is your favorite? Do you like Bonprix?
Top: Bonprix, Trousers: New Yorker, Shoes: CCC

December 24, 2018

All I want for Christmas PL|EN

All I want for Christmas PL|EN
*Scroll down to read in English*

Święta Bożego Narodzenia są dla wielu z nas wyjątkowym czasem. Magia świąt otacza nas z każdej strony. Są tacy, którzy czekają na te chwile już we wrześniu, a obok nich tacy, którzy marzą o tym, by one nigdy nie nadeszły. Osobiście dla mnie nie ma czasu piękniejszego niż grudzień, chociaż za zimą nie przepadam. Miesiąc ten kojarzy mi się bowiem głównie z pięknymi chwilami, które spędzam ze swoją rodziną. Wiem, że na świecie istnieją różne tradycje. Niektórzy nie obchodzą tego święta, niektórzy obchodzą je hucznie. Nie wyobrażam sobie jednak nie być tutaj, w domu, teraz. 
Gdy byłam dzieckiem, święta te kojarzyły mi się głównie ze Świętym Mikołajem i prezentami oraz ubieraniem choinki. Nic nie cieszyło mnie bardziej niż widok taty wchodzącego do mieszkania z drzewkiem i ozdobami. Włączałam piosenki świąteczne, których tekstów wtedy nie rozumiałam, bądź kolędy i zakładałam kolejne bombki. Myśląc o tym teraz, mam wrażenie, że wtedy zajmowało mi to o wiele więcej czasu niż teraz. Jednak nawet kilka dni temu miałam wielką frajdę, mogąc robić to po raz kolejny. Prezenty, owszem, nadal cieszą, jednakże nie są aż tak wielką sprawą. Lubię je kupować, obdarowywać nimi bliskich, pakować je. Oczekiwanie na otwarcie mojej paczki jest chyba mniej ekscytujące niż czekanie na widok uśmiechu mojej siostry. 
Nie ma dla mnie jedzenia lepszego niż to, które gotuje moja mama na ten jeden wieczór. Chociaż jestem niejadkiem i mało rzeczy lubię, to za śledziami tęsknię przez cały rok, a krokiety nie smakują tak dobrze w zwykły dzień, gdy jem je sama, a nie otoczona całą rodziną przy wigilijnym stole. 
To moje trzecie święta, w które wracam do domu z Anglii. Wielu moich znajomych pozostaje na ten czas właśnie tam i urządza sobie mini wigilię z przyjaciółmi. Ja, wydaje mi się, że nie potrafiłabym tak. Nawet mimo tego iż jest wiele aspektów, które z chęcią bym pominęła. Ciągłe pytania o drugą połówkę, plany na przyszłość... czy może być coś bardziej niekomfortowego? 
Chociaż jest to taki piękny czas dla mnie, zawsze pojawia się chwila smutku, bowiem przypominają mi się najgorsze i najpiękniejsze lata. Każdego razu wspominam ostatnią wigilię z moją babcią i tę pierwszą bez niej. Nadal brakuje jej przy stole obok mnie, ale podświadomie wierzę, że jednak jest z nami i spędzam chwilę na zadumie, wyobrażając sobie rozmowy z nią. Myślę, że każdemu z nas brakuje czegoś lub kogoś, uważam jednak, że powinniśmy cieszyć się tym, co mamy tu i teraz. Przeszłość bowiem nigdy nie powróci, a przyszłości być pewni nie możemy.
Wiecie, co jeszcze mnie cieszy? Kevin! Zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele osób nienawidzi oglądać tych samych filmów co roku, lecz dla mnie jest to kolejna tradycja. Uwielbiam wszelkie produkcje świąteczne. Jednym z najpiękniejszych filmów jest dla mnie Jack Frost, który zawsze wzrusza mnie tak samo. Jeśli nie widzieliście, koniecznie obejrzyjcie.  

Chciałabym Wam wszystkim życzyć od siebie wesołych świąt, byście spędzili ten dzień w rodzinnym gronie i cieszyli się tym, co Was otacza. Przysiądźcie na chwilę i zastanówcie się nad tym, co jest najważniejsze w Waszym życiu. Zróbcie wszystko, by było ono lepsze dla Was i dla Waszych bliskich. Nowy rok to kolejne wyzwania, ale wszyscy możemy sobie dać z nimi radę. Tak długo jak w siebie wierzymy. Kochajcie i bądźcie kochani, bo to najważniejsze. Wszystko inne przyjdzie z czasem, zapracujecie sobie na to. 
Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku! 
____________________________
Christmas is a special time for many of us. The magic of the holidays surrounds us on every side. There are those who are waiting for these moments already in September, and next to them, those who dream of them never coming. Personally, for me, there is no time more beautiful than December, although I do not like winter. I associate this month mainly with beautiful moments that I spend with my family. I know that there are different traditions in the world. Some do not celebrate this holiday, some celebrate it with great pomp. I can not imagine not to be here, at home, now.
When I was a child, these holidays were mainly associated with Santa Claus and presents and dressing a Christmas tree. Nothing pleased me more than the sight of dad entering the apartment with a tree and decorations. I included Christmas songs, which I did not understand at the time,  carols and put on more Christmas balls. Thinking about it now, it seems to me that it took me so much more time than now. However, even a few days ago I had a lot of fun doing it again. Gifts, yes, they still please me, but they are not such a big deal. I like to buy them, give them to loved ones, pack them. Waiting for the opening of my package is probably less exciting than waiting for my sister's smile.
There is no better food for me than what my mother cooks for this one evening. Although I'm a fussy eater and I don't like a lot of things, I miss myrings all year long, and croquettes do not taste so good on a normal day when I eat them alone, and not surrounded by the whole family at the Christmas table.
This is my third holiday, in which I come home from England. Many of my friends stay there for this time and arrange a mini eve with their friends. I think I could not do that. Even though there are many aspects that I would gladly skip. Constant questions about the other half, plans for the future ... can there be something more uncomfortable?
Although it is such a beautiful time for me, there is always a moment of sadness, because I remember the worst and most beautiful years. Every time I remember the last Christmas Eve with my grandmother and the first without her. She is still missing at the table next to me, but I subconsciously believe that she is with us and I spend a moment in reverie, imagining conversations with her. I think that each of us lacks something or someone, but I think that we should enjoy what we have here and now. The past will never come back, and we can not be sure of the future.
You know what else enjoys me? Kevin! I realize how many people hate watching the same films every year, but for me this is another tradition. I love all Christmas productions. One of the most beautiful films for me is Jack Frost, who always touches me the same. If you have not seen it, be sure to look at it.

I would like to wish you all a happy holiday, that you would spend the day with your family and enjoy what surrounds you. Take a moment and think about what is most important in your life. Do everything to make it better for you and your loved ones. New year is another challenge, but we can all deal with them. As long as we believe in ourselves. Love and be loved, because it's the most important thing. Everything else will come with time, you will earn it.
Merry Christmas and happy new year!

November 23, 2018

What is new in my cosmetics box? PL|EN

What is new in my cosmetics box? PL|EN
*Scroll down to read in English*

Cześć wszystkim! 
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną dawką moich nowości kosmetycznych! Fakt, że nie mieszkam w naszym pięknym kraju, nigdy nie oznaczał dla mnie, iż nie biorę udziału w promocjach organizowanych przez polskie drogerie czy, że nie kupuję w polskich sklepach. Dzięki mojej kochanej mamie, która szczególnie mi w tym pomaga. I oczywiście, większość z tych produktów mogłabym zakupić tutaj w normalnej cenie, to jednak na rossmanowej promocji zawsze sięgam po rzeczy, których jeszcze nie używałam i nie jestem ich pewna. W tym sezonie były to zakupy totalnie w ciemno i muszę przyznać, że w większości kierowałam się opiniami osób z youtube'a (głównie RedLipstickMonster). Zajęło mi kilka tygodni zdecydowanie, czy zadowolona jestem ze swoich wyborów.  
___________________________
Hi everyone!
Today I come to you with the next dose of my cosmetic novelties! The fact that I do not live in our beautiful country has never meant for me that I do not take part in promotions organized by Polish drugstores or that I do not buy in Polish stores. Thanks to my beloved mother, who helps me in this especially. And of course, most of these products I could buy here at a normal price, but on rossman (Polish drugstore, which once in few months sells products 55% off) promotion I always reach for things that I have not used yet and I'm not sure if I will like them. This season, it was like buying a pig in a poke and I have to admit that I was mostly guided by the opinions of people from youtube (mainly RedLipstickMonster). It took me few weeks to decide, if I am happy with my choices.
Bielenda Pink Make Up Primer 5,45£||29,99zł
Ten produkt na mojej liście 'do kupienia' spędził co najmniej rok, aż w końcu udało mi się go zdobyć. Według producenta jest to baza nawilżająca, która również wyrównuje koloryt skóry. Osobiście muszę przyznać, że radzi sobie ona idealnie z moim suchym typem skóry, bardzo nawilża i dodatkowo przedłuża trwałość makijażu. W moim przypadku delikatnie wyrównuje koloryt skóry, nie jest to wielki efekt wow, jednak mi wystarcza w zupełności. Baza zdecydowanie rozświetla moją twarz i dodaje jej nieco świeżości, jednocześnie ukrywając oznaki zmęczenia. Dużym plusem jest zdecydowanie jej żelowa forma, dzięki której świetnie się rozprowadza. U mnie produkt sprawdził się naprawdę dobrze, chociaż faktycznie może nie spełnić oczekiwań osób, które marzą o idealnie wyrównanym kolorycie skóry. Ja zdecydowanie sięgnę po ten kosmetyk ponownie! 
________________________
This product was on my list 'to buy' for at least a year, and finally I managed to get it. According to the manufacturer, it is a moisturizing base that also evens skin tone. Personally, I have to admit that it copes perfectly with my dry skin type, moisturizes and extends the durability of makeup. In my case it gently evens skin tone, although it is not a great wow effect, but it is enough for me completely. The base brightens my face and adds a bit of freshness, while hiding signs of fatigue. A big plus is definitely its gel form, thanks to which it spreads great. In my case, the product worked really well, although it may actually not meet the expectations of people who dream of a perfectly even skin tone. I will definitely reach for this cosmetic again!
Bourjois Healthy Mix BB Cream 6,99£||55,99zł
Jeśli chodzi o kosmetyki do twarzy to zdecydowanie polubiłam się z marką Bourjois, gdy wypróbowałam ich krem CC. Tym razem sięgnęłam po krem BB, który wygrywa ze swoim poprzednikiem. Nie wiem, czy to ze względu na to, iż zazwyczaj łączę go z bazą Bielendy, lecz równie dobrze nawilża moją skórę. Nie podkreśla suchych skórek i utrzymuje się na mojej twarzy przez niemalże cały dzień. Również niweluje oznaki zmęczenia. Rozświetla on nieco twarz. Numerek 01, który ja mam, idealnie dopasowuje się do koloru mojej jasnej skóry, a dodatkowo świetnie współgra z każdym bronzerem. Nie zakrywa on dużych niedoskonałości, ja jednak do tej pory nie miałam zbyt dużych problemów ze skórą, więc dla mnie nie ma to dużego znaczenia. Dodatkowo nie zapycha porów ani nie ma efektu maski. Moim skromnym zdaniem, idealny! 
____________________
When it comes to face cosmetics, I definitely liked the Bourjois brand when I tried their CC cream. This time I reached for BB cream, which wins with its predecessor. I do not know if it's because I usually connect it to the base of Bielenda, but it also moisturizes my skin. It does not stress my dry skin and stays on my face for almost a whole day. It also eliminates signs of fatigue. It brightens the face a little. Number 01, which I have, perfectly adapts to the color of my light skin, and also perfectly matches every bronzer. It does not cover large imperfections, but so far I have not had too much skin problems, so it does not really matter to me. In addition, it does not clog pores or doesn't give mask effect. In my humble opinion, perfect!

Wibo Eyebrow Pencil 3,89£|12,99zł
Brwi są dość ważnym elementem naszego makijażu, a ja...no cóż, nie jestem najlepsza w ich wypełnianiu. Od bardzo długiego czasu szukam produktu, który w pełni mnie zadowoli pomimo braku jakichkolwiek umiejętności. Ten jest jednym z najlepszych, jakie do tej pory miałam, jednakże nadal brakuje mu tego czegoś. Daje dość ładny efekt, jeśli mam czas na bawienie się makijażem. Kształt kredki jest na plus, kolor również, jednakże jest ona zdecydowanie zbyt gruba. Daje ona dość mocny efekt i jest twarda, w moim przypadku nie rozmazuje się. Niestety kruszy się i łamie (och, jakże przykro mi było, gdy po dwóch dniach się połamała!). Bardzo cieszy mnie fakt, iż nie trzeba jej temperować oraz, że posiada spiralkę. Myślę, że nadal będę szukać idealnego dla mnie produktu, chociaż na ten moment ta kredka zdecydowanie wygrywa z tą od firmy L'Oreal!
_________________________
Eyebrows are quite an important part of our make-up, and I ... well, I'm not the best at filling them. For a very long time I have been looking for a product that will fully satisfy me despite the lack of any skills. This one is one of the best I've ever had, but it still lacks something. It gives a pretty nice effect if I have time to play with makeup. The shape of the crayon is a plus, the color also, however, it is definitely too thick. It gives quite a strong effect and is quite tough, in my case it does not smudge. Unfortunately, it crumbles and breaks (oh, how sorry I was when it broke after two days!). I am very happy that I do not have to temper it and that it has a spiral. I think I will continue to look for a product that is perfect for me, although at the moment this pencil definitely wins with the one from L'Oreal!
Eveline Burn Eyeshadow Palette 14,99£||48,99zł
Rzecz, której najbardziej nie mogłam się doczekać. Po rozczarowaniu paletą Cherry My Cheri od L'Oreal (przeczytaj recenzję tutaj), liczyłam na to, iż ta pocieszy moje złamane serduszko i, tak, miałam rację. Kolory zachwyciły mnie, jak tylko zobaczyłam ją po raz pierwszy i wiedziałam, że muszę zdobyć ją jak najszybciej, jest przecież idealna na jesień! Zakupu nie żałuję ani trochę. W palecie znajdują się cztery metaliczne cienie do aplikacji na sucho lub na mokro, jeden satynowy i siedem matowych. Nie ukrywam, że jestem totalnie zakochana i jedynym minusem tej palety jest jej opakowanie, które się rysuje, ale przecież nie to jest tutaj najważniejsze. Ze względu na świetny pigment, są wydajne i dodatkowo naprawdę bardzo dobrze się je blenduje. Utrzymują się na powiece przez długi czas. W opakowaniu znaleźć możemy również pędzelek, który u mnie idealnie zdaje się do malowania dolnej powieki bądź wewnętrznego kącika oka. Cienie niestety delikatnie się osypują, nie zniechęca mnie to jednak do nich ani trochę i na pewno sięgnę po ich drugą wersję ROSE. Jest to zdecydowanie mój ulubieniec, jeśli chodzi o te zakupy! Polecam z całego serca. 
_______________________
The thing I could not wait for the most. After disappointment with the Cherry My Cheri palette from L'Oreal (read the review here), I was hoping that this would console my broken heart and yes, I was right. The colors delighted me as soon as I saw it for the first time and I knew that I must get it as soon as possible, it is perfect for autumn! I do not regret buying it. The palette has four metallic shadows for dry or wet applications, one satin and seven matt. I do not hide that I am totally in love and the only downside of this palette is its packaging, which is easy to scratch, but it is not the most important thing here. Because of the great pigment, they are efficient and additionally they really blend very well. They stay on my eyelid for a really long time. We can also find a brush in the packaging, which seems ideal for painting the lower eyelid or the inner corner of the eye. Unfortunately, shadows are falling off gently, but I am not discouraged by that, and I will definitely reach for their second version of ROSE. This is definitely my favorite when it comes to these purchases! I recommend with all my heart.

Bourjois Twist Up The Volume Mascara 7,99£||57,99zł
Po zachwycie cieniami, liczyłam na to, iż moja nowa maskara idealnie podkreśli moje oczy, ale zawód odniosłam niesamowity, co jest niezwykle zaskakujące, bowiem miała ona naprawdę dużo świetnych opinii. Jest to pogrubiająco-wydłużający tusz do rzęs, którego szczoteczkę możemy same regulować, co wydaje się być super pomysłem. Być może produkt ten nie polubił się tylko z moimi rzęsami, ale zdecydowanie nie zamierzam po niego wracać. Owszem, pogrubia on i nieco wydłuża moje rzęsy, ale jednocześnie bardzo je skleja i po pewnym czasie kruszy się. Dodatkowo nie podkręca on włosków oraz odbija się na powiekach, co zdecydowanie psuje nasz makijaż. Muszę przyznać, że Lovely Curling Pump Up oraz Miss Hippie L'Oreal wygrywają w tym przypadku. Ze względu na cenę, naprawdę można spodziewać się wiele dobrego, niestety w tym przypadku Burjois mnie na kolana nie powaliło. Jestem na nie. 
_________________________
After eye shadows, I was hoping that my new mascara would perfectly highlight my eyes, but I was so badly dissappointed, which is extremely surprising, because it had a lot of great opinions. It is a thickening and lengthening mascara, the brush of which we can regulate ourselves, which seems to be a great idea. Perhaps this product did not like only my eyelashes, but I definitely do not want to come back for it. Yes, it thickens and slightly lengthens my eyelashes, but at the same time it sticks them together and after a while it crumbles. In addition, it does not turn the hairs up and bounce on the eyelids, which definitely spoils our make-up. I must admit that Lovely Curling Pump Up and Miss Hippie L'Oreal win in this case. Because of the price, you can really expect a lot of good, unfortunately in this case Burjois did not knock me down. It's huge NO from me. 
Eveline Pearls Full HD Face Powder 13,40£||41,99zł
W przypadku tego pudru, wystąpiło nieporozumienie, bowiem zależało mi na pudrze brązującym, a zamiast tego dostałam ten wyrównujący koloryt. Nie byłam jednak zawiedziona, bo ten mógł mi się również przydać, chociaż od kilku lat jestem wierna Stay Matte od firmy Rimmel. Puder niestety również się nie sprawdził. Bez względu na to, czy nakładam go na sucho, czy na mokro, gąbeczką czy pędzelkiem, nie widzę na twarzy żadnego efektu prócz delikatnego rozświetlenia. Ostatecznie więc używam go czasami jako rozświetlacz. Na internecie znaleźć możemy dość dużo pozytywnych opinii, których ja niestety sama nie mogę podać dalej. Tak naprawdę niewiele mogę powiedzieć o tym produkcie ze względu na brak efektów. Raczej do niego nie wrócę i nie wiem, czy skuszę się na zakup tej drugiej wersji. 
_______________
In the case of this powder, there was a misunderstanding, because I cared about the bronzing powder, and instead I got this smoothing color. However, I was not disappointed, because this one could also be useful, although for several years I have been faithful to Stay Matte from Rimmel. Powder, unfortunately, also did not work. Regardless of whether I put it dry or wet, with a sponge or brush, I do not see any effect on my face other than a gentle illumination. Ultimately, I use it sometimes as a highlighter. On the internet we can find quite a lot of positive opinions, which unfortunately I can not pass further. I can not really say much about this product due to the lack of effects. Rather, I will not go back to it and I do not know if I'm going to buy the second version.
Eveline Oh My Lips Matt Lipstick 7,89£||17,59zł
Dla mnie absolutny hit. W skład zestawu wchodzi zarówno pomadka, jak i konturówka, tej drugiej jednak nie miałam okazji jeszcze używać. Choć jest ona w płynnej wersji, to kilkanaście sekund po nałożeniu zasycha na ustach i daje piękny, matowy efekt, który uwielbiam. Ma ona dość ładny zapach i, co najważniejsze, nie wysusza ust. Aplikator pozwala nam na równomierne rozprowadzenie produktu i jest wygodny, choć wymaga trochę precyzji i czasu, by wszystko wyglądało idealnie. Kosmetyk utrzymuje się na ustach dość długo, jeśli jednak jemy, wymaga poprawy. Producent oferuje nam kilka kolorów, ja postawiłam na Milky Chocolate 02 - najciemniejszy odcień, który jednak jest nieco zbyt jasny dla mnie, jako że ostatnio stałam się fanką kolorów ciemniejszych. Jest ona jednak idealna do pracy i na co dzień, pokochałam ją i zdecydowanie do niej powrócę. 
_____________________
An absolute hit for me. The set includes both lipstick and lip liner, the second one, however, I did not have the opportunity to use. Although the lipstick is in a liquid version, a few seconds after applying, it dries on the lips and gives a beautiful, matte effect that I love. It has a pretty nice smell and, most importantly, does not dry your mouth. The applicator allows us to distribute the product evenly and is comfortable, although it requires a bit of precision and time to make everything look perfect. The cosmetic stays on the lips for a long time, but if we eat, it needs correction. The producer offers us a few colors, I put on Milky Chocolate 02 - the darkest shade, which, however, is a bit too bright for me, as recently I became a fan of darker colors. However, it is perfect for work and everyday, I love it and will definitely go back to it.

Mieliście okazję używać któryś z tych kosmetyków? Co o nich sądzicie? 
Have you had the opportunity to use any of these cosmetics? What do you think about them?

November 12, 2018

Beige Handbag Rosegal PL|EN

Beige Handbag Rosegal PL|EN
*Scroll down to read in English*
Czy Wam również tak szybko zleciał październik? Ostatnie miesiące tego roku znikają w oka mgnieniu.  Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko cieszyć się każdą chwilą. Pod koniec miesiąca, na szczęście tuż przed moją przeprowadzką do nowego mieszkania, dostarczona została do mnie paczuszka od Rosegal. Po raz kolejny zaskoczona jestem czasem dostawy! Podczas gdy tak wiele osób narzeka na co najmniej kilka tygodni czekania, ja swoją paczkę dostałam po zaledwie pięciu dniach roboczych! Jakże zaskoczona i zadowolona byłam, gdy listonosz zapukał do moich drzwi tuż przed moim wyjściem do pracy. I chociaż nie pozostało mi wiele czasu, to i tak nie mogłam się oprzeć, by otworzyć i spojrzeć na zawartość przesyłki. 
Torebeczka, którą wybrałam, zachwyciła mnie tak samo na żywo, jak i gdy zobaczyłam ją na stronie sklepu. Gdy tylko ją zauważyłam, wrzuciłam ją do koszyka i, na szczęście, nie żałuję. Wszyscy chyba doskonale wiedzą, że torebki to moja kolejna słabość. Typowa kobieta. 
Kolor beżowy pasuje niemalże do każdej kreacji. Tej klasycznej, bardziej eleganckiej czy codziennej. Bardzo podoba mi się złota rączka, która dodaje blasku całości i dzięki której nie jest zbyt nudno. Oczywiście, dołączyć możemy również pasek, jeśli nie jesteśmy fanami noszenia torebek w dłoniach. Pasek jest regulowany, dzięki czemu zadowoli każdą z nas. 
Chociaż nie jest ona zbyt duża, ze spokojem zmieściłam w dwóch przegródkach swój portfel, szczotkę i kalendarz oraz małe, niezbędne rzeczy, takie jak telefon, klucze, pomadka czy krem do rąk. Nie nadaje się więc może ona do szkoły, bowiem nie zmieścimy w nią swoich książek, ale jeżeli na uczelnię chodzicie z jednym zeszytem, to zapewne już tak! 
Jedynym jej minusem jest zapięcie. Nie jest ono tak bezpieczne jak w czerwonej od zaful, którą prezentowałam wam kilka miesięcy temu. Dodatkowo nie jest ono magnetyczne, więc czasami zajmuje mi kilka sekund zamknięcie jej. Nikt jednak nie będzie w stanie wsunąć wam po cichu dłoni do niej, bowiem jest zbyt sztywna, co dla mnie również jest jej zaletą. Nie lubię zbyt elastycznych torebek, w których wszystko się gubi! 
Prawie zapomniałam wspomnieć, iż do torebki dołączone są dwie niebieskie wstążki, których ja jednak nie używam. Być może dlatego, iż jestem zbyt leniwa, by je zawiązać, a być może dlatego, że podoba mi się jej prostota w takiej odsłonie! Jeśli chcecie jednak dodać co nieco, ten wybór byłby dla Was najlepszy! 
Jej cena jest dość przystępna, szczególnie ze względu na jej wykonanie, na które naprawdę narzekać nie można. Znaleźć możecie ją TUTAJ.
A Wy, jakie torebki lubicie najbardziej? Białe, czarne, kolorowe? Duże, małe, na pasku czy bez? Elastyczne i giętkie czy raczej te sztywne?
_________________________
Do you also think October flew by too quickly? The last months of this year are disappearing in two shakes. There is nothing left for us but to enjoy every moment. At the end of the month, fortunately just before my move to a new apartment, a package from Rosegal was delivered to me. Once again I am surprised by the delivery time! While so many people complain about at least a few weeks of waiting, I got my package after only five business days! How surprised and pleased I was when the postman knocked on my door just before I left for work. And although I did not have much time left, I could not resist opening and looking at the contents of the parcel. 
The bag that I chose, delighted me as much live as when I saw it on the store's website. As soon as I noticed it, I threw it in the basket and, thankfully, I do not regret it. Everyone probably knows perfectly well that handbags are my next weakness. A typical woman.
The beige color fits almost any outfit. This classic, more elegant or casual. I really like the the gold holder, which adds splendor to the whole and thanks to which it is not too boring. Of course, we can also attach a belt if we are not fans of carrying bags in our hands. The strap is adjustable, so it will satisfy everyone.
Although it is not too big, I calmly put my wallet, hair brush and calendar in two compartments and small, necessary things such as a phone, keys, lipstick or hand cream. Therefore, it is not suitable for school, because we can not fit into her books, but if you go to the university with one notebook, then it is probably fine!
Its only downside is the clasp. It is not as safe as in the red bag from zaful that I presented to you a few months ago. In addition, it is not magnetic, so sometimes it takes me a few seconds to close it. Nobody, however, will be able to quietly put a hand in it, because it is too stiff, which is also its advantage for me. I do not like too flexible bags in which everything is lost!
I almost forgot to mention that the bag has two blue ribbons, which I do not use. Perhaps because I am too lazy to tie them, and perhaps because I like her simplicity in such an installment! However, if you want to add something, this selection would be the best for you!
Its price is quite affordable, especially because of its performance, which you can not really complain about. You can find it HERE.
And you, what bags do you like the most? White, black, colorful? Big, small, on the belt or not? Elastic or rather stiff?

November 04, 2018

Paris - romantic or dirty? PL|EN

Paris - romantic or dirty? PL|EN
*Scroll down to read in English*

Minął już dokładnie miesiąc od mojego trzydniowego wypadu do Paryża. Post o Paryżu planowałam jeszcze przed wyjazdem, dlaczego więc pojawia się dopiero teraz? Chyba nadal nie wiem, co powinnam powiedzieć o mieście miłości. Mam bowiem w stosunku do niego mieszane uczucia. Nie zrozumcie mnie źle, cała wycieczka podobała mi się bardzo, stolica Francji jest ładnym miastem, ale wydaje się, że powinna zrobić na mnie nieco większe wrażenie. Pamiętam, gdy kilka lat temu miałam okazję zobaczyć Cannes oraz St. Tropez i te dwa miasta pokochałam, natomiast Paryż..być może zbyt duży, być może zbyt brudny, nie mam pojęcia. Po powrocie każdy pytał, co uważam i tak samo jak teraz, zawsze mówiłam: było fajnie, ale nie było to wielkie WOW. Wiecie jak bardzo uwielbiam Irlandię, jadąc tam pokochałam Dublin od pierwszej godziny i chyba takiego podekscytowania zabrakło mi w Paryżu. 
Być może jest to kwestia tego, iż nie zobaczyłam wiele, chociaż całą wycieczkę spędziłam spacerując, a nie w busach czy metrze. Niezmiernie spodobało mi się to, gdy idąc małymi uliczkami, nagle trafiamy na wielki plac, który ma tak wiele przestrzeni. 
W Paryżu pobawiłam się jednak w typową turystkę, głównie ze względu na to, że były to tylko trzy niepełne dni, okazję miałam zobaczyć tylko te główne atrakcje: Wieżę Eiffla, Luwr, Łuk Triumfalny, Pałac Wersalski, Katedrę Notre Dame oraz Plac De La Concorde. Ostatniego dnia bardzo chciałam odwiedzić również Ogrody Luksemburskie, jednak niestety zabrakło już czasu. Zapewne gdybym nie spędziła tak dużo czasu na fotografowaniu wieży Eiffla, udałoby się zawitać i tam. No cóż, następnym razem! 
Przed wyjazdem, jak zawsze, czytałam nieco opinii o tym mieście, szukałam wskazówek, itp. Zszokowana byłam tym, jak wiele osób twierdziło, iż Paryża nie można nazwać już stolicą romantyzmu, a raczej brudu i niebezpieczeństwa. Nie lubię, gdy ludzie zbyt dużo narzekają i nie zauważają piękna otaczającego nas świata. Tym razem jednak mogę się nieco zgodzić. Paryż jest romantycznym miastem. Bądźmy szczerzy, kto nie chciałby pójść na randkę do restauracji przy wieży Eiffla czy na przeciw Notre Dame. Wieczorem fundują one nam przepiękne widoki! Jednak w ciągu dnia zauważyć można sterty śmieci na ulicach, wielu bezdomnych oraz nielegalnych imigrantów, którzy sprzedają pamiątki w najbardziej turystycznych miejscach, a na widok policji uciekają gdzie pieprz rośnie. Widok żołnierzy z karabinami maszerujących głównymi ulicami miasta doprowadzał mnie niemalże do ataków paniki, chociaż powinno być zupełnie odwrotnie. 
Mówi się, że Francuzi są narodem niezwykle niegrzecznym i niemiłym. Statystycznie się to potwierdza. Co najmniej kilka razy dostałam od kogoś z łokcia lub zostałam pchnięta przez przypadek, jednak słowa 'przepraszam' nie usłyszałam. Chociaż muszę przyznać, że kelnerzy w restauracjach odznaczają się świetną obsługą klienta, można z nimi pożartować i porozmawiać. Wbrew temu co czytałam, Francuzi w takich miejscach potrafią i nie mają nic przeciwko mówieniu po angielsku, chociaż udało mi się również powiedzieć kilka słów po francusku to jednak angielski dominował w naszej wycieczce. 
Wiecie co mnie najbardziej urzekło w tym miejscu? Te wszystkie restauracje i kawiarenki, które mają siedzenia na zewnątrz, zazwyczaj od strony ulicy i siedząc tam, możemy obserwować wszystkich dookoła. Wiosną i latem musi tam być cudownie! Wszystkie są do siebie podobne, ale to chyba dodaje im tylko uroku. Ach..no i piwo w McDonaldzie! Wiedziałam, że dostać możemy je w hiszpańskich McDonaldach, ale nie miałam pojęcia o Francji! 
Francuskie jedzenie smakowało mi jak polskie! Nie miałam okazji spróbować żaby czy ślimaka, jednak jedząc kurczaka czy lasagne, czułam się tak, jakbym jadła w domu! 
My mieliśmy okazję zjeść kolację w Le Flore en L'Ile. Restauracja tuż przy katedrze Notre Dame. Byłam tak zachwycona tym miejscem, iż obiecałam sobie, że jeśli kiedykolwiek powrócę do Paryża, to zdecydowanie zaplanuję spędzić co najmniej godzinę właśnie tam. Na lunch zdecydowanie polecam Wam restaurację La Fregate, która jest w połowie drogi pomiędzy Luwrem a wieżą Eiffla! Jeśli już tam będziecie, zdecydowanie spróbujcie ich naleśników! 
Na dwie noce zatrzymaliśmy się w apartamencie wynajętym przez Airbnb. Trafiliśmy na świetnego hosta, który pomagał nam w każdej sytuacji, był chętny podać nam miejsca, które warto zobaczyć i gdzie można dobrze zjeść, a przy naszym odjeździe, rozmawiał z taksówkarzem, bo my zrozumieć zbyt wiele nie mogliśmy. Jeżeli będziecie chcieli namiary na kogoś takiego, dajcie mi znać, z chęcią Wam go przedstawię! :)
Podsumowując, Paryż ma w sobie wiele piękna, ale również negatywnych cech. Zdecydowanie jest wart zobaczenia i ja sama z chęcią wrócę tam o nieco lepszej porze roku (być może wiosną?), by zobaczyć wymarzone Ogrody Luksemburskie i miejsca mniej turystyczne. Pewna jestem jednak jednego, jeśli do Francji mogłabym pojechać jeszcze tylko jeden raz, raczej wybrałabym południe, a nie stolicę.
__________________________
It's been exactly one month since my three-days trip to Paris. I was planning a post about Paris even before leaving, so why it appears only now? I think I still don't know what to say about the city of love. I have mixed feelings about him. Do not get me wrong, I liked the whole trip very much, the capital of France is a nice city, but it seems that it should make a slightly greater impression on me. I remember when a few years ago I had the opportunity to see Cannes and St.Tropez and I loved these two cities, whereas Paris may be too big, maybe too dirty, I have no idea. After I came back, everyone asked what I think and the same as now, I always said: it was fun, but it was not a big WOW. You know how much I love Ireland, I loved Dublin since the first hour and I didn't have this same excitement in Paris.
Perhaps it is a matter of the fact that I did not see much, although I spent the whole trip walking, not in buses or on the subway. I liked it very much when, walking along small streets, we suddenly come across a large square that has so much space.
In Paris, however, I was a typical tourist, mainly due to the fact that these were only three incomplete days, the opportunity to see only the main attractions: Eiffel Tower, Louvre, Arc de Triomphe, Palace Versailles, Cathedral Notre Dame and Place de la Concord . On the last day I really wanted to visit the Luxembourg Gardens, but unfortunately there was no time left. Probably if I had not spent so much time photographing the Eiffel Tower, it would be possible to visit it there. Well, next time!
Before leaving, as always, I read a bit of opinion about this city, I was looking for clues, etc. I was shocked by how many people claimed that Paris could no longer be called the capital of romanticism, but rather dirt and danger. I do not like when people complain too much and do not notice the beauty of the world around us. This time, however, I can agree a bit. Paris is a romantic city. Let's be honest, who would not want to go on a date at the Eiffel Tower restaurant or next to Notre Dame. In the evening, they give us beautiful views! However, during the day you can notice piles of garbage on the streets, many homeless and illegal immigrants who sell souvenirs in the most tourist places, and when they see the police, they run like hell. The sight of soldiers marching with rifles down the main streets of the city led me almost to panic attacks, although it should be quite the opposite.
It is said that the French are an extremely rude and unkind nation. Statistically this is confirmed. I received at least a few times from someone on the elbow or I was pushed by accident, but I did not hear the word 'sorry'. Although I must admit that the waiters in the restaurants are characterized by great customer service, you can joke and talk to them. Despite what I read, the French can and do not mind speaking English, although I managed to say a few words in French, but English dominated our trip.
You know what fascinated me the most in this place? All these restaurants and cafes that have outdoor seating, usually on the street side and sitting there, we can watch everyone around. In spring and summer it must be wonderful! They are all similar, but it probably gives them only charm. Ah..and beer at McDonald's! I knew we could get them in the Spanish McDonalds, but I had no idea about France!
French food tasted like Polish! I did not have the opportunity to try a frog or snail, but eating chicken or lasagne, I felt like I was eating at home!
We had the opportunity to have dinner at Le Flore en L'Ile. Restaurant right by the Notre Dame cathedral. I was so delighted with this place that I promised myself that if I ever came back to Paris, I would definitely plan to spend at least an hour there. For lunch, I definitely recommend you the restaurant La Fregate, which is halfway between the Louvre and the Eiffel Tower! If you're there, definitely try their crepes!
For two nights we stayed in a flat rented by Airbnb. We came across a great host who helped us in every situation, he was eager to give us tips about places to see and where to eat, and also when we left, he talked to a taxi driver, because we could not understand too much. If you want to contact someone like that, let me know, I'll be happy to introduce him to you! :)
In summary, Paris has a lot of beauty, but also negative features. It is definitely worth seeing and I will be happy to come back there a bit better time of the year (maybe in spring?) To see the dream Luxembourg Gardens and less touristy places. I am sure, however, that if I could go to France only once, I would rather choose the south, not the capital.




October 23, 2018

Cherry My Cheri L'Oreal Palette PL|EN

Cherry My Cheri L'Oreal Palette PL|EN
*Scroll down to read in English*

Cześć wszystkim!
Pamiętam, gdy będąc au pair, większość moich kieszonkowych traciłam na kosmetyki. Nie ukrywam, że na punkcie makijażu wariować zaczęłam własnie w tym okresie. Wcześniej, owszem, wiedziałam co nieco, ale mój makijaż ograniczał się do podkładu, pudru i tuszu do rzęs, i nigdy niczego mi nie brakowało. Jedna z moich dość bliskich koleżanek zaraziła mnie jednak swoją pasją. Idąc na studia, musiałam nieco ograniczyć swoje wydatki, więc przystopowałam z nowościami. Gdy jednak w poprzednim tygodniu weszłam do drogerii, a moim oczom ukazała się paletka Cherry My Cheri od L'Oreal, przepadłam. Fakt, iż tej samej nocy zaplanowaną miałam imprezę, wcale nie pomógł i już chwilę później stałam przy kasie i za nią płaciłam. I teraz odpowiem Wam na pytanie, czy była ona warta moich £15.
Zdecydowanie urzekły mnie jej kolory. Żółcie, czerwienie, pomarańcze i brązy to coś, co uwielbiam. A w związku z tym, że moja paleta Maybelline z podobnymi kolorami jest już dość zużytkowana, postanowiłam sobie pozwolić na tą. Szczególnie urzekł mnie kolor burgundisiac i zapewne gdyby nie on, paleta wcale nie zrobiłaby na mnie tak wielkiego wrażenia, bowiem dla mnie pełni on tutaj kluczową rolę. Dobór kolorów jest dla mnie więc dość dobry.
Gdy kilka dni temu obejrzałam parę zagranicznych vlogów z recenzjami tych cieni, byłam zszokowana tak dobrymi opiniami i zaczęłam zastanawiać się, czy być może po prostu sama popełniam jakieś błędy w jej aplikacji? Miałam jednak do czynienia z kilkoma paletami z drogerii i żadna nie zawiodła mnie tak bardzo.
W paletce znajduje się szesnaście cieni: osiem matowych, cztery satynowe oraz cztery błyszczące. Nie posiada ona jednak cielistego mata. co wiem, że dla wielu osób jest dość dużym problemem. Ponadto cienie, które powinny się błyszczeć, po przeniesieniu na oko - giną.
Co swoją drogą wprowadza mnie do kolejnego punktu, jakim jest pigmentacja, która jest tak słaba, iż porównać mogłabym ją do cieni z paletek dla dzieci, którymi bawiłam się, mając kilka lat. Niżej zobaczyć możecie zdjęcia swatchy. By w jakikolwiek sposób pokazać wam kolory, nałożyć musiałam co najmniej trzy warstwy każdego z nich. Nakładałam je palcem, co bardzo mi pomogło. Nakładając cień na pędzelek, zobaczyć możemy jego dość dużą warstwę na włoskach, której jednak nie da się przenieść na powieki.
Gdy jednak w końcu uda nam się co nieco na tych powiekach pozostawić, cienie rozprowadzają się w chmurkę, co traktuję jako pozytyw. W tym momencie sprawdzają się one dość dobrze, ale..na tym powinniśmy poprzestać. Nakładając kolejny cień, ciężko będzie je zblendować, zaczną one zanikać i na pewno nie połączą się ze sobą.
Opakowanie paletki jest dość ładne, plastikowe, więc nie musimy obawiać się, iż się zniszczy. Nie ma ona lusterka ani małego pędzelka w zestawie, co dla mnie jest minusem, bo ja osobiście czasami ich używam.
Podsumowując, paleta zdecydowanie nie jest warta swojej ceny. Z tego co wiem, w Polsce jest ona nowością i w Rossmannie znaleźć możecie ją za 110zł. Za tę cenę zakupić można naprawdę dobrej jakości cienie. Jeżeli robicie makijaże oka tylko jednym cieniem, być może nie zawiodłaby ona Was aż tak bardzo. Trzeba się trochę napracować, by przenieść pigment na powieki, ale gdy już nam się to uda, cienie utrzymują się dość długo, co jest chyba ich największym plusem. Mimo wszystko wydaje mi się, że od marki L'Oreal oczekiwać moglibyśmy nieco więcej i z zakupu zadowolona nie jestem i poleciłabym jej nikomu.
Mieliście okazję ją testować? Jakie są Wasze opinie?
______________________
Hey, hi, hello!
I remember, when I was an au pair, I used to spend most of my pocket money for my make up cosmetics. I do not hide that I started to go crazy about make-up in this period. Earlier, yes, I knew something, but my make-up was limited to foundation, powder and mascara, and I never missed anything. One of my friends, however, infected me with this passion. Going to university, I had to slightly reduce my expenses, so I did slow down with new things. However, when last week I went to Boots and Cherry My Cheri L'Oreal Eyeshadow pallette appeared to my eyes, I lost it. The fact that I had a party on the same night, did not help at all, and a moment later I stood by the cash register and paid for it. And now I'll answer the question if it was worth £ 15.
I was definitely charmed by its colors. Yellows, reds, oranges and browns are something that I love. And because my Maybelline palette with similar colors is already quite used up, I decided to afford this one. I was particularly charmed by the burgundisiac color, and probably if it was not for it, the palette would not make such a great impression on me, because for me it plays a key role here. The choice of colors is therefore quite good for me.
When a few days ago I watched a few vlogs with reviews of these shadows, I was shocked by such good reviews and began to wonder if maybe I'm just making some mistakes in its application? However, I had to deal with several pallets from the drugstores and none failed me so much.
The palette has sixteen shades: eight matte, four satin and four shimmer. However, it does not have a skin-colored mat. What I know is a problem for many people. In addition, shadows that should shine, after moving on eye - dissappear.
Which in turn leads me to the next point, which is pigmentation, which is so bad that I could compare it to the shadows from children's palettes that I played with when I was a few years old. Below you can see swatch photos. In order to show you colors in any way, I had to apply at least three layers of each of them. I put them on my finger, which helped me quite a lot. Applying a shadow to the brush, we can see his fairly large layer on the hairs, which, however, can not be transferred to the eyelids.
However, when we finally manage to leave something on these eyelids, the shadows spread into a cloud, which I consider as positive thing. At the moment, they work well enough, but ... we should stop there. By applying another shadow, it will be difficult to blend them, they will disappear and they will not combine with each other.
The packaging of the product is quite nice, plastic, so we do not have to worry about it being destroyed. It does not have a mirror or a small brush in the set, which for me is a minus, because I personally use them sometimes.
In conclusion, the palette is definitely not worth the price.  For this price you can really buy good quality shades. If you make eye make-up with just one shadow, maybe it would not disappoint you so much. You need to work a little to move the pigment on the eyelids, but when we do it, the shadows last pretty long time, which is probably their biggest plus. After all, I think, we could expect something more from L'Oreal and I'm not happy with the purchase, definitely would not recommend it to anyone.
Have you had the opportunity to try it? What are your opinions?